Inicjatywy
Praktyki
Redakcja magazynu "Brief" i serwisu Brief.pl zaprasza na praktyki
Kalendarz marketera
Efekt Sieci!
Budowanie marki sukcesu
"Wawa2010.pl" - płyta Muzeum Powstania - premiera i konferencja
Spotkanie prasowe Dow
MeetingPlanner.pl
Eventy
XXVI Narodowych Mistrzostwach Polski w tenisie
Kubańska Warta z Incentive Concept
Cudowna podróż Orient-Expressem z Sound of Music
Social Media Day
Gdy urzędnik nie wie co robić, robi event (wideo)
Joanna Sopyło
Uruchomieniu po 25 latach budowy całości pierwszej linii warszawskiego metra towarzyszy ogromna impreza z udziałem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Organizowanie eventów z okazji mało istotnych wydarzeń powoli staje się zwyczajem polityków.
W sobotę, 25 października, zostaną oficjalnie uruchomione ostatnie trzy stacje jedynej linii warszawskiego metra. Okazuje się, że coś, co w innych europejskich miastach jest rutynowym
| procederem, w Warszawie podniesione zostało do rangi wydarzenia mijającego roku. Głównym punktem sobotniej imprezy będzie potańcówka w dawnym warszawskim stylu, która odbędzie się na pętli autobusowej na Młocinach. Towarzyszyć ma jej kapela warszawska Staśka Wielanka, muzyczny występ DJ-a Maceo Wyro, opowiadania warsawianistów o historii budowy podziemnej kolejki, pokazy fragmentów „Upiora w operze” w wykonaniu aktorów Teatru Roma i oczywiście przecięcie wstęgi przez prezydent miasta. Impreza jakiej nie powstydziłaby się niejedna agencja eventowa – tylko dlaczego jest ona | ![]() |
organizowana z tak błahej okazji? Prawdopodobnie dlatego, że gdy urzędnicy nie mają się czym pochwalić, jeśli chodzi o dalszy rozwój metra, pokazują mieszkańcom, jakiego dzieła dokonali w 25 lat, budując kilkanaście stacji podziemnego środka transportu. Warto dodać, że od pierwszych pomysłów na zbudowanie metra w stolicy upłynęły 63 lata...

Uroczyste otwarcie warszawskiego metra przywodzi na myśl inne wysiłki urzędników, które nie mają innej funkcji niż sprawianie dobrego wrażenia i kreowanie własnego wizerunku. Mistrzem w tego typu działaniach był w trakcie kampanii poprzedzającej wybory prezydenckie w Warszawie Kazimierz Marcinkiewicz. Ówczesny komisarz stolicy przecinał wszystkie możliwe wstęgi na mostach, w szpitalach i wbijał łopaty pod budowę nowych projektów. Nie mógł się pochwalić konkretnymi dokonaniami, więc przynajmniej starał się być widoczny. Hanna Gronkiewicz-Waltz szybko zaczęła go naśladować. Wystarczy przypomnieć uroczysty spacer po odrestaurowanym Krakowskim Przedmieściu, któremu przewodziła pani prezydent, a o którym pisały wszystkie gazety. Jednak mało kto wspominał, że trakt był remontowany dużo dłużej niż pierwotnie planowano i że była to praca, którą trzeba było i tak wykonać.
Otwarciu metra towarzyszą również akcje medialne, np. „Gazeta Stołeczna” ogłosiła konkurs na filmik z metra nakręcony komórką. Tylko „Życie Warszawy” pokusiło się o krytykę, wypominając, że w latach 90. górnicy drążyli tunele w tempie 2 m na dobę, czyli takim jak w Londynie w XIX wieku! Jedyne miasto, w którym linia metra jest budowana wolniej niż w Warszawie to Valencia, w której prace nad budową 19 stacji rozpoczęły się w 1994 roku, a ich zakończenie planowane jest na 2020 rok.
Skoro dużo mówi się o pożądanych działaniach urzędników, a na dalszy plan schodzą kwestie, które z ich punktu widzenia należałoby ukryć, teoretycznie świadczy to skuteczności osób im doradzających. Jednak z drugiej strony, jeśli spojrzy się na te działania i przeczyta lead „Stołecznej Strony Informacyjnej” w „Dzienniku”, czyli strony promocyjnej ratusza, zawierający słowa: „Czekaliśmy na ten dzień ponad ćwierć wieku. W sobotę warszawskie metro z Kabat dojedzie na Młociny” automatycznie na myśl nasuwają się sytuacje z poniższych filmików.














