Inicjatywy
Kalendarz
Lovemarks – jak stworzyć markę, która trwale podbije rynek
Forum Współpracy 2012
Social Media Day w Warszawie
New Directions
Konkurs stażowy Young Bloods
Eventy
Travelery 2011 rozdane
Orlen Dar Serca dla Rodzinnych Domów Dziecka
Nie wystarczy jeden Steve Jobs
Obecnie spotykamy się z nadużywaniem określenia "innowacyjne". Powoduje to wrażenie, że firmy nazywające tak siebie i swoją ofertę często nie bardzo nawet wiedzą, co chcą komunikować. Z jakim podejściem do innowacyjności w biznesie spotyka się Pan najczęściej?
Tomasz Rudolf, współzałożyciel firmy Innovatika:
Dziś innowacje rzeczywiście są na ustach wszystkich. Volkswagen w swoich reklamach umieścił hasło „Wszystko jest innowacją”. Innowacyjne są zarówno kosmetyki, jak i urządzenia, usługi i technologie. Praktycznie każda nowość jest komunikowana w taki sposób, przez co sens tego słowa rzeczywiście bardzo się rozmył. Ale jakość tych „innowacji” jest różna – wiele z nich nie różni się znacznie od konkurencji i nie daje klientom nowej wartości. W tym pędzie dodawania funkcjonalności, wypuszczania nowych wersji i wariantów firmy często zapominają o kliencie i jego potrzebach. Dlatego tak wiele nowych produktów ponosi porażkę.
Zakładając Innovatikę ponad siedem lat temu chcieliśmy pomóc firmom zwiększać przychody przez innowacje – lepsze produkty, udoskonalone procesy, nowe modele biznesu. Widzieliśmy, że w coraz szybciej zmieniającym się świecie proste kopiowanie rozwiązań konkurencji nie daje wystarczających możliwości rozwoju. Raz stworzony produkt czy model biznesu musi być non-stop weryfikowany i doskonalony. Wiele firm nie jest na to przygotowanych – zwłaszcza jeśli jedynym źródłem nowych pomysłów w firmie jest założyciel i prezes. Do ciągłego generowania innowacji potrzebne są procesy, narzędzia i umiejętności, nie wystarczy tylko jeden kreatywny pracownik czy prezes, nawet tak kreatywny, jak Steve Jobs.
Firmy podchodzą do tego w różny sposób – jedne szkolą pracowników z kreatywności i myślą że to rozwiąże sprawę. Inne doskonalą procesy rozwoju nowych produktów lub zwiększają inwestycje w badania i rozwój. Tylko niektóre traktują ten temat strategicznie, zastanawiając się systematycznie nad ewolucją swojego modelu biznesu.
Jak ocenia Pan wspieranie rozwoju innowacji przez polskie uczelnie i szkoły? Czy kształcą one liderów innowacji w Polsce?
Na pewno system edukacji jest tą sferą życia, która zmieniła się najmniej w ostatnich stu latach. Nasze szkoły przez dziesięciolecia zmuszały młodych ludzi do biernego siedzenia, słuchania wszystkowiedzącego nauczyciela, a następnie sprawdzania, ile z tej wiedzy zostało w głowach. Taka masowa produkcja absolwentów była dobra, gdy miała przygotowywać do powtarzalnych zadań w fabryce lub urzędzie, ale zupełnie nie sprawdza się w wychowywaniu kreatywnych, pracujących w zespołach jednostek. Oczywiście są wyjątki, nauczyciele z pasją, którzy uczą młodych ludzi się uczyć, odkrywać swoje mocne strony i realizować projekty. W ostatnich latach wiele dobrego zrobiono, by to zmienić, ale jeszcze więcej przed nami. Zresztą życie wymusi na szkołach tą ewolucję – praktycznie nieograniczony dostęp do wiedzy poprzez nowe technologie spowoduje, że wszystkowiedząca młodzież będzie uciekać od systemu, który nie wnosi żadnej wartości dodanej.
Szkoła musi fascynować, rozwijać, angażować, inspirować do podejmowania i realizacji wyzwań. Ludzie, którym szkoła pozwoli odkryć i rozwinąć silne strony, będą chcieli użyć tych darów by zmieniać świat. Jeśli będą umieli dobrze współpracować z ludźmi o innych predyspozycjach, to na pewno będzie nam dużo łatwiej tworzyć innowacje dostrzegane w skali świata. Zawsze największy potencjał do innowacji jest na styku różnych dziedzin – np. informatyki i medycyny, biologii i fizyki, kultury i biznesu. Dziś te światy rzadko ze sobą rozmawiają. Prace magisterskie są najczęściej nic nie wnoszącym zestawieniem kilku przeczytanych książek. A co by było, gdyby każda praca magisterska musiała być pisana przez studentów dwóch innych dziedzin, np. informatyka i biologa, a następnie oceniana przez profesorów z tych dwóch uczelni? Musimy poszukiwać takich innowacyjnych rozwiązań, które będą stymulować nową jakość w edukacji.
76 proc. respondentów najnowszego GE Global Innovation Barometr jest zdania, że za najważniejsze innowacje XXI wieku zostaną uznane inicjatywy zorientowane na wygenerowanie największych korzyści dla społeczeństwa, a nie na maksymalizację zysku.Czy zgodzi się Pan z tą opinią w kontekście polskiego rynku?
Myślę że troska o maksymalizację zysku jest czymś zupełnie normalnym dla firm. Menedżerowie, którzy nie umieją tego dobrze robić, nie będą w stanie utrzymać się na rynku, nawet jeśli będą prowadzić szeroką działalność charytatywną. To nie jest równanie o sumie zerowej - albo zysk, albo korzyści dla społeczeństwa. Pytanie brzmi: jak zwiększyć korzyść dla społeczeństwa i jednocześnie na tym zarobić? Coraz więcej jest przykładów, np. opisywanych przez Paula Hermana w książce "HIP Investor", które pokazują, że firmy które generują największe korzyści dla społeczeństwa są jednocześnie najbardziej zyskowne.
Świetnym przykładem jest tu firma Toms, która za każdą parę butów kupioną w ich sklepie przekazuje jedną parę butów potrzebującym dzieciom w Afryce lub Ameryce Południowej. Dzięki tej misji produkty owej firmy mają charakter kultowy, a marketing za darmo robią mu wszyscy zakochani w firmie fani. Dzięki takiemu „społecznemu” modelowi biznesu Toms mógł rozdać milion par butów, a w przyszłości pomagać jeszcze więcej.
Na naszym rynku tego typu przykładów nie ma jeszcze wielu, ale wierzymy, że nasze firmy mogą w tym obszarze wiele zarobić. Między innymi dlatego wspólnie z Sebastianem Straube, ekspertem od zrównoważonego rozwoju i prezesem Instytutu Odpowiedzialnego Biznesu, rozwijamy w Innovatice obszar doradztwa w obszarze sustainable innovation, pomagając firmom w łączeniu zarabiania z realizacją misji społecznej. Wierzymy, że prawdziwa misja społeczna firmy porywa zarówno klientów, jak i partnerów i pracowników firmy. Któż nie chciałby pracować w organizacji, która zmienia świat na lepsze, której praca ma większy sens?
Z Tomaszem Rudolfem, współzałożycielem firmy doradczej Innovatika specjalizującej się w zwiększaniu przychodów firm przez innowacje, rozmawia Katarzyna Jędrzejewska.
Więcej na temat innowacyjności jako sposobie budowania przewagi konkurencyjnej, także na polskim rynku, przeczytasz w temacie głównym grudniowego wydania "Briefu". Zapraszamy do lektury!









