Social media guru

Social media guru

Magazyn / Ludzie

Cudowne dziecko technologii, jeden z najbardziej wpływowych użytkowników Twittera na świecie, w 2010 roku jeden z „Britons of the Year”. To tylko kilka określeń Pete’a Cashmore’a, które można mnożyć. Co spowodowało, że blog założony przez nastolatka ze Szkocji jest dziś jednym z najbardziej opiniotwórczych serwisów technologicznych w internecie?

-

Odkąd w wieku 19. lat założył blog o nowych technologiach, Cashmore regularnie pojawia się w kolejnych rankingach doceniających jego osiągnięcia. Wyróżnił go już m.in. magazyn „Inc”, który umieścił go na liście „30under30”, „Forbes”, który okrzyknął go jednym z „Top 25 Web Celebs” czy „The Huffington Post”, nazywając Cashmore'a jednym z „Top 10 Game Changers 2009”. Dodatkowo, w 2012 roku trafił na listę stu najbardziej wpływowych ludzi według magazynu „Time”.

Obecnie 27-latek wychował się w szkockiej miejscowości turystycznej Banchory położonej na zachód od Aberdeen. Był słabym i chorowitym dzieckiem, dla którego internet był najlepszym przyjacielem. Ponieważ opuszczał zbyt wiele zajęć w szkole, ukończył ją dwa lata później niż jego rówieśnicy – sam siebie określał dziwadłem... W wieku 19. lat założył blog internetowy poświęcony nowym technologiom. Jak mówi, chciał odszyfrować je dla masowej publiczności. W ten właśnie sposób powstał Mashable, czyli serwis, który jest zaliczany do 10. najpopularniejszych blogów na świecie według Technocrati i ma 20 mln unikalnych użytkowników w miesiącu, którzy generują 40 mln odsłon. „Fast Company” i „PC Magazine” określiły Mashable stroną, którą trzeba zobaczyć, a profil Mashable na Twitterze jest obserwowany przez prawie 3 mln użytkowników, co plasuje go na liście 40. najchętniej śledzonych profili w serwisie.

Cashmore i jego sekrety

– Internet wydał mi się intrygujący częściowo dlatego, że mogłem z niego korzystać, mając jednocześnie wrażenie, że coś osiągam – tłumaczył Cashmore portalowi Entrepreneur.com. Zapytany o największe wyzwanie przy tworzeniu start-upu, stwierdził, że nie miał kontaktów. Posiadał za to możliwość spojrzenia na rynek z zewnętrznej perspektywy, co okazało się być zaletą, ponieważ na rynku obok twórców gadżetów i portali społecznościowych znajdowała się również rzesza ludzi, która chciała wiedzieć, jak z nich korzystać.

Cashmore nie pochwalił się utworzeniem bloga nawet rodzicom. Ci dowiedzieli się o działaniach syna przypadkiem, gdy po roku od założenia Mashable, do ich drzwi zapukał reporter z „Daily Mail”, który chciał opisać to, kim jest i skąd pochodzi ich dziecko. – Nie chciałem ujawnić tego, ile mam lat – mówił Cashmore serwisowi Entrepreneur.com. – Nie postrzegałem tego, że założyłem firmę tak wcześnie, jako zaletę. Pracowałem na odległość i starałem się wyglądać doroślej niż w rzeczywistości. Chciałem być traktowany sprawiedliwie – dodaje.

Szukając pasji i pomysłów

Obecnie stoi na czele firmy, której biura znajdują się w Nowym Jorku i San Francisco. Zapytany o to, jakim jest szefem, twierdzi, że najważniejsze to nauczyć się znajdować w ludziach pasje i uświadamiać im to. Jego zdaniem, nie ma innej możliwości, by skłonić ludzi do tego, by dawali z siebie wszystko, jak po prostu sprawić, by lubili to, co robią. Drugą najważniejszą dla Cashmore’a wartością w firmie jest lojalność i świadomość, że najważniejsi ludzie zostaną w niej bez względu na wszystko.

– Jeśli coś nie pochodzi z internetu, kompletnie do mnie nie przemawia. Nie mam telewizora, nie oglądam filmów – wyznaje Cashmore. Jako ulubione źródło branżowych informacji wskazuje Trendwatching.com. – Każdego miesiąca znajduje się tam duży artykuł o tym, co się zmienia i na czym powinny skupiać się firmy, jeśli chcą odnieść z tego korzyści. Czytam każde słowo po sto razy, podoba mi się takie szerokie myślenie – dodaje.

Dalszy ciąg artykułu można przeczytać w październikowym numerze magazynu "Brief".

Zobacz inne polecane artykuły

Oddaj pracownikom władzę

Magazyn / Inspiracje

Oddaj pracownikom władzę
Oddaj pracownikom władzę

Czy można prowadzić firmę, nie podejmując żadnej decyzji? Czy dobrym pomysłem jest ujawnienie wysokości pensji wszystkich pracowników, a co więcej, danie im możliwości samodzielnego przyznawania sobie wynagrodzenia? Czy firma bez siedziby głównej i biura ma szansę przetrwać na rynku? Chociaż może się wydawać, że każdy prezes na powyższe pytania bez zastanowienia odpowiedziałby przecząco, przykłady takich firm, jak Semco czy Xtech.pl, pokazują, że byłyby to odpowiedzi nieuzasadnione.