wp - grudzien 2016

Zamiast pracy w korporacji i lecznicy

Magazyn / Ludzie

Julita i Mateusz Wojczakowscy, założyciele serwisu Pakamera.pl, znaleźli się w tegorocznym rankingu 50. najbardziej kreatywnych w biznesie „Briefu”

-

Jak wspominają Państwo początki Pakamery?

Julita Wojczakowska: Pakamera.pl rozpoczęła działalność w 2005 roku. Wówczas jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że stanie się ona naszym sposobem na życie i głównym źródłem utrzymania, jak również miejscem zatrudnienia dla innych. Ja studiowałam medycynę weterynaryjną i chciałam zajmować się diagnostyka obrazową małych zwierząt. Mateusz zaś studiował na SGH.

Mateusz Wojczakowski: Miałem być finansistą i wiązałem swoją ścieżkę kariery z wielkimi korporacjami. Po kilku latach praktyk i staży uznałem jednak, że nie jest to kierunek dla mnie. W tym czasie poznałem Julkę i zaczęliśmy tworzyć Pakamerę. Z początku była to praca „po godzinach”, jednak szybko pomysł nabrał wiatru w żagle.

Od czego się zaczęło, czyli jaki był pierwszy pomysł lub produkt?

JW: Pojechaliśmy na wakacje na drugi koniec świata, gdzie w ekskluzywnym butiku zakochałam się w turbodrogich torebkach. Jedną kupiłam, a po powrocie uszyłam sobie podobną – lnianą z kotem w kryształowej koronie. Moje koleżanki z uczelni zachwyciły się moją torbą i poprosiły o to, by zrobić podobne także dla nich. W efekcie połowa wydziału chodziła z moimi torebkami, co było dla mnie niesamowite… Wówczas tak naprawdę powstał pomysł stworzenia miejsca, w którym ludzie mogliby sprzedawać swoje ręcznie wykonane produkty. Jednocześnie chcieliśmy spędzać z Mateuszem dużo czasu razem, a robienie Pakamery była do tego świetnym pretekstem. Jej pierwsza wersja powstała w niecały miesiąc. Była programowana przez Mateusza, który musiał się wszystkiego nauczyć, a grafika powstawała na kolanie. Mieliśmy założenie, by nie pożyczać od nikogo pieniędzy na ten projekt, więc wszystko robiliśmy sami.

MW: Nie mieliśmy wygórowanych oczekiwań i żadnych konkretnych planów. Jesteśmy ludźmi raczej ostrożnymi, więc decyzję o zajęciu się Pakamerą na pełen etat podjęliśmy wtedy, gdy zaczęła ona przynosić już wymierne korzyści finansowe, czyli mniej więcej po roku. Wówczas też serwisem zajął się profesjonalny grafik i dołączyli pierwsi pracownicy.

Jak z dzisiejszej perspektywy oceniają Państwo podejmowane wówczas decyzje i samo funkcjonowanie Waszego biznesu?

JW: Teraz widzimy, że na początku cały system sprzedaży był bardzo niedoskonały. Rozliczenia prowadziliśmy w tabelach Excela, które drukowaliśmy i uzupełnialiśmy. Na początku było to dziesięć transakcji, w drugim miesiącu 20 itd. Po czterech czy pięciu miesiącach nie byliśmy już w stanie tak tego prowadzić… Ale na pewno mamy dużo szczęścia, bo w większości były to nasze intuicyjne decyzje. Myślę, że wiele z nich okazało się słusznych dzięki temu, że Pakamera to jest biznes, ale traktujemy ją jak część rodziny, podporządkowując jej nasze życie. Jednak nic z tych siedmiu lat bym nie zamieniła. Nawet błędów, bo dały nam porządnego kopa. Nie wiem, czy wiele osób tak ma, ale ja zazwyczaj nie czuję, że jest już godzina 17:00. Mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia i wiele nowych pomysłów, bo uwielbiam to, co robię. W życiu nie zamieniłabym się na pracę nigdzie indziej!

Dzisiaj niektórym może być trudno wyobrazić sobie uruchamianie tego typu przedsięwzięcia w czasach, gdy nie było mediów społecznościowych…

MW: Było Grono, z którym współpracowaliśmy.

JW: Trzeba pamiętać, że wówczas rzeczywistość wyglądała inaczej. Wszystko było partyzantką, hand made w Polsce raczkował, a nisze dopiero się zapełniały! Trafiliśmy w idealny moment, w którym zaczynała panować moda na produkty hand made tworzone przez pasjonatów. Od pierwszego dnia działania naszego biznesu mieliśmy więc grono osób, które chciały z nami współpracować, i ofertę produktów dla potencjalnych klientów. Wielu, z którymi pracowaliśmy, to nasi znajomi, a do pozostałych próbowaliśmy dotrzeć poprzez rożne fora internetowe. Nasz projekt spotykał się z dużym entuzjazmem, bo nie było wcześniej podobnego miejsca w sieci.

Jak budują Państwo swoją markę?

JW: Od 2007 roku prowadzimy blog Example.pl, który początkowo był moją fanaberią i rodzajem pamiętnika, a stał się miejscem wyznaczającym trendy. Czyta go wiele osób, także z zagranicy, jest więc naszą tubą na świat, gdzie promujemy m.in. naszych projektantów, zamieszczając z nimi wywiady. Raz przypadkowo linkował do nas ze swojej oficjalnej strony Justin Timberlake! (śmiech) Chcemy, by Example przekształcił się w magazyn internetowy, który docelowo będzie wydawany na tablety. Oczywiście jest także Facebook. Ten serwis to moc. Ale promocja to nie tylko internet, a również choćby świat prasy kolorowej. Wychodzimy także z różnymi inicjatywami na miasto. Organizujemy imprezy, zazwyczaj świąteczne, które mają formułę kiermaszy, na których prezentujemy prace naszych projektantów.

Pierwsze edycje odbywały się w starym magazynie czy w warszawskich klubach. Ostatnio jednak – ze względu na to, jak projekt się rozrósł – wybraliśmy do tego Pałac Kultury i Nauki. Wydarzenie „Moda podbija PKiN” spotkało się z zaskakująco dużym zainteresowaniem. W pięknej sali marmurowej było z nami 150. projektantów i mnóstwo odwiedzających. Oprócz tego współpracujemy z blogerami i różnymi serwisami, jesteśmy też patronem wielu inicjatyw dziejących się na mieście – nie tylko hand made’owych, ale także szerzej – modowych, a nawet muzycznych. W poprzedni weekend byliśmy w trzech miejscach jednocześnie – patronowaliśmy imprezie modowej, ja wykładałam w szkole wyższej, a część zespołu organizowała imprezę w klubie. Ciekawym przykładem naszych projektów może być Dispatchwork Polska, w ramach którego przed dwoma laty uzupełnialiśmy zniszczenia w murach starych budynków klockami Lego. Oryginalnie jest to pomysł niemieckiego artysty Jana Vormanna, do którego zgłosiliśmy się z pytaniem, czy możemy to zrobić w Polsce. Zareagował bardzo entuzjastycznie, pobłogosławił i patronował naszym działaniom – a Lego przekazało klocki. 

Więcej na temat Pakamery można przeczytać w kwieniowym wydaniu "Briefu". Zapraszamy do lektury! 

Zobacz inne polecane artykuły

Od zera do miliardera: Satya Nadella. Człowiek, który redefiniuje produktywność

Magazyn / Ludzie

Od zera do miliardera: Satya Nadella. Człowiek, który redefiniuje produktywność
Od zera do miliardera: Satya Nadella. Człowiek, który redefiniuje produktywność

Gdy mowa o najbardziej nowatorskich firmach technologicznych na świecie, na myśl zazwyczaj jako pierwsze przychodzą takie spółki, jak Apple, Google czy Facebook. Microsoft w gronie wymienionych jest zaś traktowany raczej jako starszy brat, który może i kiedyś napędzał rozwój technologii, ale dziś na tyle przyzwyczaił się do stosowanych przez lata rozwiązań, że daleko mu do miana najważniejszego innowatora. Stojący od przeszło dwóch lat na czele założonej przez Billa Gatesa firmy Satya Nadella robi jednak wszystko, by ów wizerunek zmienić... a niedawny zakup LinkedIna to tylko jeden z przykładów jego starań.

Polski YouTube ma już 25 „milionerów”. Podsumowanie roku na YouTube

Brief.pl / Aktualności

Polski YouTube ma już 25 „milionerów”. Podsumowanie roku na YouTube
Polski YouTube ma już 25 „milionerów”. Podsumowanie roku na YouTube

YouTube ogłasza coroczne podsumowanie najchętniej oglądanych filmów i teledysków – Rewind 2016. „Dzieciaki prosto z więzienia! Zobacz kontrowersyjny występ! [Mam Talent]” to najchętniej oglądane wideo w Polsce. Na liście nie zabrakło również polskich gwiazd YouTube: Abstrachuje.tv z filmami „Czego nie mówią: policjanci” oraz „Najlepszy film motywacyjny na świecie”, a także wideo „Wąs! Wąs! Wąs!” Cyber Mariana (feat. Czwarta Fala). W rankingu znalazł się też film Twardowsky 2.0., jeden z materiałów wchodzących w skład niestandardowego projektu Legendy polskie stworzonego przez Allegro. Jeśli chodzi o zestawienie muzyczne, Polacy najchętniej oglądali klip Sylwii Grzeszczak „Tamta dziewczyna”.