(Marketingowe) Rozgrywki poza boiskiem
. Rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem

(Marketingowe) Rozgrywki poza boiskiem
. Rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem

Magazyn / Aktualności

Na pierwszym miejscu jest to, co dzieje się na boisku, ale zaraz za grą, jeśli mowa o zawodzie piłkarza, liczy się jego wizerunek. Marketing sportowy ma ogromne znaczenie, bo wpływa zarówno na medialny odbiór, jak i wycenę zawodnika. O marketingu w sporcie i wykorzystywaniu social media w budowaniu wizerunku opowiada Grzegorz Krychowiak, piłkarz Reprezentacji Polski oraz francuskiego klubu Paris Saint Germain.

-

Jakie znaczenie, na obecnym etapie Pana sportowej kariery, mają działania na boisku, a jakie znaczenie ma to, co dzieje się poza nim?

Prawdę mówiąc, liczy się tylko to, co dzieje się na boisku… Piłkarz, który gra, zawsze ma rację. Analogicznie – ten, który nie gra, racji nie ma. Walczę o pierwszy skład PSG i nic innego na tym etapie się nie liczy. Nie ma spraw „poza boiskiem”. Jestem skupiony tylko na piłce. Jeżeli zawodnik osiąga odpowiednie wyniki sportowe, to „cała reszta” przychodzi dużo łatwiej.


W jakim stopniu działania poza sportem przekładają się na budowę Pana marki osobistej? Kto pomaga Panu dbać o ten aspekt?

Komunikację poza boiskiem zostawiam profesjonalistom. W moim przypadku sprawę od początku postawiliśmy jasno – nie kreujemy wyimaginowanego wizerunku Grzegorza Krychowiaka, lecz staramy się pokazać go takim, jakim jest, tak, by nie był to wizerunek udawany czy sztuczny. Kreowanie wizerunku na siłę, według mnie, jest brakiem szacunku wobec kibiców. To musi być prawdziwe. Kiedy ludzie to czują, dużo łatwiej jest o ich zaufanie i sympatię. Nie ukrywam jednak, że w codziennej komunikacji pomagają mi dwie firmy – Arskom Group oraz Thompson&Stein – natomiast wszystkie działania ostatecznie koordynuje mój brat.


Czy na początku swojej kariery sportowej miał Pan świadomość tego, jak ważny w karierze sportowca jest jego wizerunek? W którym momencie zaczęło to mieć znaczenie?

Miałem, ale od początku moim celem nie było kreowanie sztucznego wizerunku. Zawsze pokazywałem siebie takim, jakim jestem. Wykorzystywanie własnego wizerunku w różnych kontekstach jest dziś po prostu pracą sportowca. Ludzie nie chcą wchodzić np. na Instagram i oglądać zdjęcia z treningów czy meczów. To można zobaczyć na stronie klubu. Ludzie chcą zobaczyć kawałek życia osobistego. Od każdego indywidualnie zależy, jak wiele chce pokazać.

Media społecznościowe to też rozrywka. Skoro to jeden z filarów wizerunku współczesnego sportowca, to nie wystarczy, że będzie on tam „uchylał rąbka tajemnicy” swojego osobistego życia, ale jeszcze musi to robić w taki sposób, aby odbiorców zainteresować. Wierzę w to, że prawda i autentyczność są interesujące, ale postanowiłem też nieco poeksperymentować i zgodziłem się na zabawę z użytkownikami Instagrama i Facebooka, np. w ramach kampanii telewizorów. To świetnie, że w dzisiejszych czasach odbiorcy mają tak ogromną wolność wyboru tego, co chcą oglądać. Razem z firmą Samsung, dla której przygotowałem kampanię, również daję wolność osobom, które mnie obserwują i „wcielam” się w różne postacie z seriali na ich prośbę. To superzabawa i widzę, że odbiorcy to doceniają. 


W jaki sposób Pana medialna wartość wpływa np. na wycenę, na to, które kluby na Pana postawią?

Myślę, że w moim przypadku nie ma to żadnego znaczenia…


W jaki sposób sportowiec powinien zatem mówić o swoich sportowych porażkach, by jego „wycena” nie malała, by nie ucierpiał na tym jego wizerunek?

Tak jak wspomniałem wcześniej – trzeba postawić na prawdę. Prawdziwy charakter pokazuje się wtedy, gdy nie idzie nam na boisku, po przegranym meczu, po błędzie itd. Gdy wszystko jest dobrze i wygrywamy, to każdy nas klepie po placach. To jednak żadna sztuka – wyjść przed kamerę i uśmiechnąć się. To samo jest z krytyką – jeżeli jest uzasadniona, merytoryczna, analityczna, to nie ma z nią problemu. Natomiast jeżeli ktoś pisze, co mu ślina na język przyniesie tylko po to, by nałapać „kliknięć”, to mam taką zasadę, by takich ludzi omijać szerokim łukiem.


::

Zobacz inne polecane artykuły

Strategia promocji czy strategia jakości? W co warto inwestować?

Brief.pl / Aktualności

Strategia promocji czy strategia jakości? W co warto inwestować?
Strategia promocji czy strategia jakości? W co warto inwestować?

W dzisiejszych czasach bardzo popularna jest strategia promocji, wchodząc do sklepu jesteśmy z każdej półki atakowani promocjami cenowymi. Okazuje się jednak, że promocje w dłuższej perspektywie przynoszą pyrrusowe zwycięstwa. W co zatem warto zainwestować, co jest driverem zakupowym, którym kieruje się coraz więcej klientów?