DESK.WORKS - jak to z tą wyceną było

DESK.WORKS - jak to z tą wyceną było

Brief.pl / Aktualności

Kilka razy w miesiącu docierają do nas zza oceanu informacje o wielkich sukcesach nowoczesnych startupów. Wielomilionowe wyceny, wejścia na giełdę i wykupy za zawrotne sumy wydają się być tam codziennością. A u nas jak zwykle nic...

-

Niewiele jest okazji aby świętować sukcesy "naszych" startupów, pomysłów w Polsce nie  brakuje, jednak sukcesów na skalę światową już tak. Dziś przyjrzymy się startupowi, który  budzi równie dużo nadziei na światowy sukces jak i kontrowersji. Mowa o DESK.WORKS -  aplikacji pozwalającej wynajmować biurka w przestrzeniach coworkingowych na całym  świecie.

Jak to działa? Bardzo prosto – wybiera się pożądane miejsce z dostępnych ponad 600 oraz  datę rezerwacji (może to być nawet jeden dzień – nie trzeba zawierać długoterminowych  umów). Płatność następuje wewnątrz aplikacji, a cały proces zajmuje zaledwie kilka minut.  Niewątpliwym plusem jest prostota rozwiązania - nie trzeba dzwonić, czy pisać maili do  każdego biura z zapytaniem o wolne miejsca, ani też przechodzić przez skomplikowane procesy rezerwacji online. W teorii brzmi to świetnie, a jak to wygląda w praktyce? Tutaj pojawiają się wcześniej wspomniane kontrowersje. Całkiem niedawno internet obiegła informacja o tym, że DESK.WORKS odrzuciło ofertę wykupu na prawie 22 miliony dolarów. Z tą informacją, pojawiło się również wiele negatywnych opinii na temat nie tylko aplikacji, ale także jej twórcy. Co ciekawe, tylko w polskich mediach. Reszta świata docenia pomysł, czego
dowodem są zaproszenia na najważniejsze wydarzenia branżowe.

Główną osią krytyki DESK.WORKS były wątpliwości na temat wysokości oferty. Pojawiały się pytania o to, czy tak wysoka wycena była słuszna oraz dlaczego właściciele postanowili ją odrzucić. Autorzy tekstów przeprowadzili swoje badania i stwierdzili, że aplikacja nie jest warta takich pieniędzy. Jak to się ma do rzeczywistości? Zapytaliśmy prezesa spółki i pomysłodawcę aplikacji – Waldemara Ariela Galę.

Pierwszą rzeczą, którą należało wyjaśnić była wysokość oferty oraz dlaczego nazwisko inwestora, który złożył ofertę nie zostało upublicznione. "Ceny startupów nie są wyznaczane na podstawie wzoru czy standardów ustalonych przez jakąś organizację. Ważne jest, aby zrozumieć, że każdy produkt, w tym startupy, wart jest tyle ile nabywca jest w stanie za niego zapłacić. Dlatego też, wysokie wartości nie są niczym niezwykłym. Startupy, które są we wczesnej fazie rozwoju nie są wyceniane na podstawie tego, ile przychodów generują, ponieważ przeważne nie wypracowują żadnych. Wartość jest obliczana na podstawie zasięgu firmy, innowacyjności pomysłu oraz tego kto go stworzył.

Zależenie od tego, czy startup powstał w inkubatorze, company builderze, czy przy pomocy VC, a także tego, kto jest założycielem, ceny mogą się znacznie różnić. Jest to standardowa praktyka w startupowym świecie. Jeśli chodzi o zatajenie nazwiska inwestora -żaden inwestor nie chce mieć w swojej historii startupu, który odmówił mu sprzedaży udziałów. To mogłoby negatywnie wpłynąć na opinię o nim. Naturalne jest, że nazwiska nie są upubliczniane do czasu, aż startup wejdzie do Serii A finansowania." - mówi Gala. 

Kolejną omawianą kwestią była zasadność oferty – dlaczego inwestor zainteresował się aplikacją, która miała zaledwie kilka tysięcy użytkowników? Tutaj ponownie wraca kwestia indywidualnej wyceny. Gala tłumaczy, że w startupie na tym etapie nie chodzi tylko o ilość użytkowników, czy przychody przez nich generowane, ale bardziej o potencjał, jaki dana aplikacja ma. Główną przewagą DESK.WORKS i zarazem czynnikiem wpływającym na cenę startupu jest zasięg. W grudniu 2016, w aplikacji dostępne było ponad 600 miejsc, w których można rezerwować biurka. Dzięki takiej ilości, aplikacja dostępna jest w 73 krajach. Miało to duże znaczenie dla inwestora, który chciał wykupić startup, ponieważ sam działa w tym sektorze, ale jego rozwiązanie nie było tak skalowalne. Głównym powodem chęci wykupu był plan rozwoju innego przedsięwzięcia, a tym samym wyeliminowanie swojej konkurencji w momencie, w którym jest to jeszcze możliwe i przede wszystkim, opłacalne. 

Wartość dofinansowań, oraz wysokość ofert wykupu są zależne od fazy, w której obecnie jest dany startup. DESK.WORKS wchodzi w Serię A finansowania, czyli tą po której skończeniu otwarcie będzie się mówiło o kwotach inwestycji, inwestorach i zarobkach. We wcześniejszych fazach, pre-seed i seed, ważne jest rozwijanie pomysłu, budowanie podstawy do rozwoju i kompletowanie zespołu w startupie. Waldemar zakończył ten etap w swoim przedsiębiorstwie, a w 2017 roku planuje położyć większy nacisk na zwiększenie ilości użytkowników.

Według danych, które uzyskaliśmy od twórców, DESK.WORKS powiększa swoją ofertę o średnio 10% każdego miesiąca. Rekordowy przyrost odnotowali w kwietniu 2016 roku, kiedy to ich oferta powiększyła się o 32%, a tym samym przekroczyła 400 biurek dostępnych do rezerwacji. Podobnie jest z bazą użytkowników - z miesiąca na miesiąc rośnie ona o prawie 13%, choć do niedawna, powiększanie jej nie było priorytetem. Co w takim razie przyciąga użytkowników do aplikacji? Wcześniej wspomniana prostota, oraz brak konieczności zobowiązania się do długoterminowego członkostwa. W przeciwieństwie do największej konkurencji na rynku – Regus i WeWork, użytkownicy DxW nie muszą się do tego zobowiązywać. Ten model biznesowy pozwala twórcom aplikacji na szybkie skalowanie i dostęp do każdej części globu. Mechanika przypomina Ubera i Airbnb – startupy, które pomimo braku własnych samochodów czy mieszkań, są największe w swoich branżach. Wejście na nowe rynki nie generuje wysokich kosztów i odbywa się szybciej niż byłoby to możliwe, gdyby musieli tworzyć infrastrukturę od podstaw.

"Zależało nam, abyśmy mogli rozwijać się w tempie niedostępnym dla naszej konkurencji. I właśnie dzięki temu osiągnęliśmy pozycję, którą zajmujemy dzisiaj. Działa tutaj zależność, o której mówił Jack Ma - jeśli Walmart chce mieć 10000 nowych klientów, musi wybudować nowe magazyny i sklepy. Dla Alibaby są to dwa serwery. Podobnie jest z nami - jeśli chcemy dotrzeć do nowych ludzi, którzy mogą stać się naszymi klientami, wystarczy że skontaktujemy się z biurami coworkingowymi w miejscu, w którym jeszcze nas nie ma. A tych miejsc zostało już bardzo mało." - dodaje Waldemar.

Czy więc DESK.WORKS można uznać za sukces? Biorąc pod uwagę wydarzenia branżowe, na które zostają zapraszani (ostatnio Slush w Helsinkach – jedno z największych takich wydarzeń w Europie) można powiedzieć, że tak. Startup budzi wokół siebie wiele kontrowersji, ale jedno jest pewne - odbił się echem w branży. Niedawno minął rok od założenia. Mówi się, że ten okres jest najtrudniejszy, ponieważ 30 proc. przedsiębiorstw nie jest w stanie go przetrwać. Daje to duże nadzieje na przyszłość, a przed Waldemarem stawia wiele kolejnych wyzwań. Dowiedzieliśmy się, że w przyszłym roku planuje wprowadzić w życie partnerstwo z dużą siecią hoteli, dzięki której wspólnie stworzą nowe przestrzenie biurowe. Czy uda im się powtórzyć sukces z 2016 roku i utrzymać swoje tempo rozwoju? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka miesięcy.

::


Zobacz inne polecane artykuły

Jakie gadżety firmowe lubią klienci?

Brief.pl / Aktualności

Jakie gadżety firmowe lubią klienci?
Jakie gadżety firmowe lubią klienci?

Gadżety reklamowe podbijają rynek. Jakie produkty są najczęściej wybierane przez firmy jako upominki dla klientów? Które z nich cieszą obdarowanych, a które są wyrzucane niemal od razu po otrzymaniu? I wreszcie - jakie cechy powinien mieć trafiony gadżet?

5 działań SEO, które nie sprawdzą się w tym roku

Brief.pl / Wiedza

5 działań SEO, które nie sprawdzą się w tym roku
5 działań SEO, które nie sprawdzą się w tym roku

Algorytmy wyszukiwarki Google aktualizowane są nawet kilkaset razy w ciągu roku. Nic więc dziwnego, że nadążenie za zmianami bywa trudne, nawet dla dobrego specjalisty SEO, a to, co sprawdzało się jeszcze pół roku temu, obecnie może być traktowane co najwyżej jako mit. Przekonaj się, jakie działania pozycjonujące mają sens na dziś, a które lepiej odpuścić.

Gromadzą dane o internautach w 187 państwach. Na liście brakuje tylko słynnego San Escobar

Brief.pl / Aktualności

Gromadzą dane o internautach w 187 państwach. Na liście brakuje tylko słynnego San Escobar
Gromadzą dane o internautach w 187 państwach. Na liście brakuje tylko słynnego San Escobar

Zbierają dane o użytkownikach sieci w 187 państwach, a ich autorska platforma DMP – OnAudience.com - przetwarza już ponad 3 mld profili internautów. Pokornie przyznają, że nie monitorują jeszcze aktywności sieciowej mieszkańców San Escobar, ale i tu obiecują rychłą poprawę. Warszawska spółka Cloud Technologies swój biznes zaczynała jako start-up w garażu, dziś po 6 latach działalności ma pozycję polskiego lidera analityki Big Data, posiadającego największą hurtownię danych w Europie. W tym roku spółka planuje opuścić NewConnect na rzecz głównego parkietu GPW.