wp - grudzien 2016

Logo (od)twórcze

Logo (od)twórcze

Brief.pl / Inspiracje

Jak projektując logo, ukraść uwagę odbiorców? Sposób jest prosty – wystarczy dobry pomysł, wyobraźnia, element zaskoczenia i zainteresowanie potencjalnych klientów ma się w kieszeni. Przywłaszczenie uwagi często jest tak silną pokusą, że idzie w parze z przywłaszczeniem cudzego pomysłu. A to zawsze, prędzej czy później, wyjdzie na jaw. Gorzej, kiedy wychodzi prędzej, bo wielkie zmiany w firmie zamieniają się w wielkie nieporozumienie. Gdzie zaczyna się, a gdzie kończy inspiracja? Kiedy podobieństwo logotypu staje się plagiatem?

-

Firma, decydując się na nowy logotyp, oczekuje wykreowania dla siebie nowej tożsamości. Dobry projektant przed rozpoczęciem pracy będzie chciał zapoznać się z celami komunikacyjnymi marki i wartościami, które są dla niej najważniejsze. Logo, jako wizualna forma ekspresji, musi być zgodne z identyfikowanym podmiotem, dlatego bardzo ważna jest wstępna rozmowa i przygotowanie briefu, na podstawie którego projektant zwizualizuje istotę marki. Nie wszystkie firmy decydują się jednak na taki krok – często logo powstaje bez wcześniejszych konsultacji i jego ostateczny kształt jest umotywowany tylko jednym skojarzeniem. Często skojarzenie jest tak oczywiste, że pojawia się podejrzenie o plagiat.


Japonia – kraj kwitnący plagiatem


Jedną z najgłośniejszych spraw w ostatnim czasie było uderzające podobieństwo logotypu promującego igrzyska olimpijskie w Tokio w 2020 r. do identyfikacji belgijskiego teatru w Liege. Olivier Debie, autor logo Theatre de Liege, zarzucił plagiat japońskiemu projektantowi Kenjiro Sano. Belg zwrócił uwagę na duże podobieństwo zastosowanych form geometrycznych oraz kolorystyki. Nawet w zapisie nazewnictwa został wykorzystany podobny font. Jedyną różnicę stanowi czerwone koło, które w olimpijskim znaku ma nawiązywać do flagi Japonii oraz wschodzącego słońca.

 

Odkryto również zbieżność z materiałami promującymi wystawę poświęconą niemieckiemu drukarzowi Janowi Tschicholdowi. Internauci zauważyli, że Kenjiro Sano musiał znać tę pracę, ponieważ jeszcze przed wykonaniem projektu, we wpisie na Twitterze, potwierdził swoją obecność na wystawie. W końcu grafik przyznał, że inspirował się innymi pracami. Toshiro Muto, szef Komitetu Organizacyjnego Igrzysk w Tokio, uznał, że ze względu na zbyt dużą zbieżność, logo powinno zostać zmienione.

To nie jedyny problem Japończyków w kwestii plagiatów. W październiku Tokio ogłosiło wyniki konkursu na logo dla miasta. Również w tym przypadku internauci dopatrzyli się uderzającego podobieństwa do innych znaków. Chodzi o logotyp ubezpieczyciela Jones&Co z Nowej Zelandii. Pikanterii dodaje fakt, że agencja Hakufodo, która opracowała nowy logotyp, wyceniła go na 1 mln dolarów. Opłacony z kieszeni mieszkańców Tokio.

 

Nie ma ubezpieczenia od braku pomysłów


Zmiana logotypu bardzo często ma na celu odświeżenie wizerunku marki i wiąże się ze zmianą strategii komunikacji firmy na rynku. Tak było w przypadku PZU, które w 2012 r. zdecydowało się na wprowadzenie nowego logo i zmianę identyfikacji wizualnej. Poprzedniego znaku używano od 1952 r. aż do połowy lat 90. Nowa wersja miała spełniać określone cele komunikacyjne – pokazać troskę o klienta, uproszczenie procedur, a rozświetlona obręcz, tworząca trójwymiarowy efekt, nawiązywała m.in. do nowoczesności firmy. Koncepcja znaku była spójna z nowymi założeniami i odmienioną strategią. Przez dwa lata oglądaliśmy go setki razy w kampaniach ATL, na materiałach POS i w ramach innych działań promocyjnych. Akurat w momencie, kiedy zdążyło nam się wystarczająco opatrzyć, pojawiło się w nowej, rosyjskiej wersji.

Rosyjski grafik, podpisujący się pseudonimem Alex Curtis, stworzył bliźniaczo podobny logotyp dla firmy edukacyjnej TechInPut. Wersja pojawiła się w serwisie Behance i po fali krytyki została błyskawicznie usunięta. PZU zdecydowało się nie podejmować kroków prawnych, ponieważ logo nie było oficjalnie używane przez firmę.


Zdrowo odwzorowani


Logo Unilevera znane jest na całym świecie od 2004 r. To skondensowana w 25 znakach opowieść o ideach i misji firmy. Każdy z zastosowanych symboli ma określone znaczenie, które wpisuje się w działalność marki i wyznawane przez nią standardy. W 2006 r. na polskim rynku pojawiła się partnerska sieć aptek – Świat Zdrowia. Zastosowane ikony nie mają tutaj jasno określonej symboliki. Firma nie precyzuje na swojej stronie, dlaczego zdecydowała się akurat na takie znaki graficzne.

W przypadku logo Unilevera poszczególne ikony zostały dokładnie opisane w dokumencie dostępnym na stronie internetowej. Całość tworzy spójny wizerunek i pozwala na prowadzenie dopracowanej komunikacji.

Wschód pospolitości, zachód kreatywności?

 

W 2008 r. Białystok rozpoczął prace nad zmianą wizerunku miasta. Stolica województwa podlaskiego chciała podkreślić, że jest swoistym tyglem kulturowym, w którym mieszają się etniczne rozmaitości. Wypracowanie nowej tożsamości miasta zaczęło się od konsultacji społecznych. Media lokalne na bieżąco informowały mieszkańców o postępach prac. W przeprowadzonej sondzie 2 tys. czytelników opowiedziało się za hasłem przewodnim „Wschodzący Białystok”, wokół którego w efekcie została osnuta cała komunikacja. Przeprowadzenie kampanii promocyjnej i przygotowanie nowej identyfikacji zostało wycenione na 300 tys. zł. 

Motywacje, jakimi kierowano się przy tworzeniu nowego logo, zostały następująco opisane na stronie Białegostoku: Kształt znaku graficznego, będącego najważniejszą częścią nowego systemu, odpowiada dynamicznemu i aspiracyjnemu charakterowi marki „Wschodzący Białystok”, a żółto-czerwona kolorystyka nawiązuje do barw od stuleci przypisanych stolicy Podlasia.

Internauci szybko znaleźli podobieństwo do nieaktualnego już logotypu organizacji zrzeszającej homoseksualistów, istniejącej od 1983 r. i działającej w Nowym Jorku.

 

Kilka lat później PJS i PSL zaprezentowały nowe logo wspólnej inicjatywy – Centrum dla Polaków. Tym razem można było zauważyć podobieństwo do aktualnego logo The Lesbian, Gay, Bisexual & Transgender Community Center. Politycy przekonywali jednak, że podobieństwo jest przypadkowe, a charakterystyczne ułożenie elementów geometrycznych ma symbolizować ławy w sali obrad, gdzie uczestnicy poruszają społeczne i ekonomiczne kwestie. 

Kiedy inspiracja zamienia się w plagiat? Czy można właściwie odróżnić, gdzie przebiega ta cienka granica? Z prawnego punktu widzenia może to być trudne.

Plagiatem jest praca nie posiadająca cech twórczych, gdy dokonano tylko bardzo małych zmian, graniczących z identycznością. Każdy przypadek podlega indywidualnej ocenie sądu – pod kątem wprowadzenia elementów twórczych. Wydaje się, że zestawienia logotypów Centrum dla Polaków oraz „Wschodzącego Białegostoku” z The Lesbian, Gay, Bisexual & Transgender Community Center jest tutaj dobrym przykładem – zmieniono praktycznie tylko kolorystykę, co nie nadaje cech indywidualnych w dostatecznym stopniu.


Dozwolone jest natomiast wykorzystanie elementów powszechnych, pewnych tych samych kształtów, zestawień kolorystycznych czy metod rysunku. W dzisiejszym świecie, gdy symboli i ikon w otaczających nas mediach są miliony – trudno uznać za plagiat wykorzystanie kształtu jabłka, ludzi trzymających się za ręce, czy zestawienia kolorów tęczy.


Jeszcze czymś innym jest tzw. podróbka – jak wymienione poniżej logo Mazda i Haima. Tu oczywistym jest, że logo celowo zostało przerobione – jest podobne, ale użyte elementy graficzne są inne. Takie działanie napiętnowane jest przepisami o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (chodzi o tzw. wykorzystanie cudzej renomy), a nie prawem autorskim – mówi Agnieszka Grzesiek-Kasperczyk, radca prawny z kancelarii MyLo.pl



Inspiracje bez granic

 

Precyzyjne określenie, czy mamy do czynienia z plagiatem, czy jedynie z inspiracją, jest trudne. Projektanci zaznaczają, że w przypadku logotypów, na które składają się proste, nieskomplikowane formy, podobieństwo między znakami może być zauważalne.

- Projektowanie logo jest niełatwym zadaniem, praca składa się z wielu etapów. Biorąc pod uwagę ilość marek na rynku, trzeba być bardzo ostrożnym, aby projekt nie kojarzył się z już istniejącym, gdyż logo powinno być unikalnym elementem wyróżniającym markę na tle konkurencji. Stworzenie logo, które będzie kojarzone z innym projektem nie dość, że może grozić posądzeniem o plagiat, to również w żaden sposób nie wpłynie na rozpoznawalność marki – mówi Dawid Pietrasiak, art director z agencji interaktywnej Ivision.pl.


Niewielu artystów otwarcie przyznaje się do inspiracji cudzą pracą. I mimo wszystko wychodzi im to na dobre. Logotyp Coca-Coli znają nawet ci, w których nie musuje miłość do tego symbolu popkultury. Logo autorstwa Franka Masona Robinsona powstało ponad 100 lat temu, w 1885 r., i od tego czasu nadal nie straciło na aktualności. Ponadczasowy styl wciąż wyróżnia je na tle innych, znanych globalnie firm. Pewne podobieństwa można zauważyć w logotypie producenta zup Campbell, który światową sławę zyskał przede wszystkim dzięki pracom Andy’ego Warholla.

Pepsi też może pochwalić się inspirującym logo, które w bardzo podobny sposób zostało odtworzone przez największe linie lotnicze Korei Południowej – Airlines. Podobieństwo logo w subtelny sposób balansuje między znakiem Pepsi a flagą Korei Południowej.

Uderzające podobieństwa zdarzają się także w branży motoryzacyjnej. Po lewej stronie logo Mazdy, po prawej znak chińskiego producenta Haima, który rozpoczął działalność w 1992 r., produkując modele Mazdy i sprzedając je w Chinach.

Toyota również doczekała się swojego niemalże bliźniaczego logo. Po lewej stronie znak Toyoty, po prawej symbol chińskiego producenta motocykli Jincheng.

Każdy projektant ma swój sposób pracy oraz swoje ulubione miejsca, skąd czerpie inspiracje, czasami być może nieświadomie. Poniższe zestawienie zawiera wybrane logo, w których można dopatrzyć się pewnych punktów wspólnych. Po lewej stronie logo, które powstało wcześniej.


Wcześniejsze logo Apple’a i logo firmy VSBT.

   

Logo pakietów turystycznych i szlaku Green Velo.

Nowe logo Neckermann i portalu LoveKraków.

 

::

Źródła Fot.:

 Kadr animacji „Logorama”, (2010 r.)

 http://www.thelogofactory.com

 http://www.japantrends.com/tokyo-new-logo-and-tokyo/

 http://www.multidiagnostica.pl/O_Firmie/435-%C5%9Awiat_Zdrowia.html

 http://www.unilever.pl/Images/Znaczenie%20ikon_tcm74-24307.pdf

 

Zobacz inne polecane artykuły

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Brief.pl / Inspiracje

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016
Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Wzruszają, bawią i wprowadzają nas w świąteczną atmosferę. Marki, przygotowując swoje przedświąteczne kampanie, prześcigają się w pomysłach na oryginalne, ale utrzymane w grudniowym klimacie kampanie. Postanowiliśmy sprawdzić, które z nich w tym roku najlepiej poradziły sobie z tym zadaniem.

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Magazyn / Ludzie

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego
Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Zgodnie z najnowszym raportem „Mobile Economy 2015”, stworzonym przez organizację GSMA, pod koniec 2014 r. ponad 3,6 mld ludzi na świecie miało wykupioną minimum jedną subskrypcję mobilną. To oznacza, że więcej niż połowa populacji ziemskiej właściwie w każdej chwili, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje, i bez żadnego wysiłku może skontaktować się z drugą osobą. Wykonując telefon czy wysyłając wiadomość tekstową za pomocą urządzenia mobilnego, rzadko kiedy zastanawiamy się jednak nad tym, kto sprawił, że czynności te są dziś nie tylko możliwe, ale również tak powszechne, że tracą na swojej wyjątkowości. Martin Cooper, wynalazca telefonu komórkowego, jest dla wielu kolejnym „wielkim nieznanym”.