wp - grudzien 2016

Mały może dużo – czyli wideo w komunikacji marketingowej (cz.1)

Mały może dużo – czyli wideo w komunikacji marketingowej (cz.1)

Brief.pl / Wiedza

Mówi się, że wideo jest obecnie najskuteczniejszym formatem do przekazywania treści, czy to informacyjnej czy czysto reklamowej. O tym, czy faktycznie tak jest oraz czy można rozwinąć swój biznes stawiając wyłącznie na przekaz audiowizualny opowiada Jakub Kaliciński – twórca, dyrektor kreatywny, Fog Content Agency; współwłaściciel, Grupa Kalicinscy.com. Jakub Kaliciński wystąpi jako ekspert na szkoleniu z Video Content Marketingu organizowanym przez Brief.

-

 

Czy format wideo jest obecnie skuteczniejszy od tekstu czy audio?

 

Można przyjąć taką tezę, ale lepiej polegać na danych. Aby mówić o skuteczności, dobrze by było mieć wspólny mianownik, którym moglibyśmy wspomniane media porównać. Może być on zasięgowy lub mówiący o efektywności - na przykład o wzroście sprzedaży. Z punktu widzenia psychologii kognitywnej jesteśmy przekonani, że wideo bardziej angażuje, zwraca uwagę i pozwala wejść w lepszą integrację z odbiorcą, ale czy to oznacza że jest bardziej skuteczne? Bazując na tym założeniu, mamy większą szansę na to, że za pośrednictwem wideo przekonamy widza do zakupu produktu. Jednak to, czy przekaz audiowizualny zadziała jest kwestią bardzo wielu czynników, takich jak to w jaki sposób jest wykonany czy jaka kreacja mu towarzyszy. Do tego trzeba poruszyć temat kosztów i podzielić je przez wybrany współczynnik skuteczności. Wideo jest najdroższym formatem, na jaki marketer może się w tym momencie zdecydować. Osobiście jednak wiem, że wideo wcale nie musi być kosztowne. Niskobudżetowa produkcja video będzie konkurować ze standardowymi formami. Jeżeli miałbym odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem – mając do wyboru te trzy rodzaje mediów, stawiałbym na wideo.

 

Mówi się, że jedynie przez 8 sekund jesteśmy w stanie przykuć uwagę widza. Czy to oznacza, że w swojej komunikacji powinniśmy stawiać na krótkie formy filmowe?

 

Człowiek ma taką naturę, że bardzo szybko się adaptuje. Dobrze widać to na przykładzie zmian w konsumpcji mediów w kolejnych pokoleniach. Dla współczesnej młodzieży, krótki komunikat, 8-sekundowe video na Snapchat'cie czy filmik na Vine, jest aż nadto wystarczający, żeby zwrócić ich uwagę.

Media starają się wymusić uwagę widza zabiegami formalnymi tak, żeby video nie było omijane. Przykładem jest Facebook, który zmienił ostatnio formę wyświetlania filmów po to właśnie, aby więcej filmów miało szansę na konsumpcję za pośrednictwem poleceń. Teraz po obejrzeniu jednego wideo jesteśmy odsyłani do kolejnych, tak jak to się dzieje na YouTube. Jak zatem widać same media starają się przeciągnąć tę granicę 8 sekund i zmusić widza, aby oglądał więcej i dłużej. Oczywiście od lat wiemy że pierwsze 5 do 8 sekund, jest kluczowe aby zainteresować widza. Dlatego warto dbać o mocny początek każdego video.

 

Czy już teraz istnieją jakieś sposoby na mierzenie efektywności wideo?

 

Przede wszystkim, jeżeli chcemy mierzyć efektywność wideo czy jakichkolwiek naszych działań, to musimy wiedzieć, co chcemy nimi osiągnąć. Jeżeli osiągniemy swój cel, to znaczy, że wideo zadziałało. Samo zamierzenie również możemy zmierzyć – wzrost sprzedaży, zbieranie leadów, wyświetlenia na stronie czy ilość udostępnień. Natomiast podstawowe parametry, o których możemy mówić dotyczą contentu, a nie wideo samego w sobie, ponieważ jest ono jedynie wycinkiem tortu contentowego. Mówimy tu o ilości wyświetleń, udostępnień czy poleceń oraz zaangażowaniu. Target rating point (TGR) to zasięgi, które oczywiście możemy kupować, ale ich wartość jest bardzo ważna. Dalej są bardziej zaawansowane czynniki, czyli sprzedaż. Jednak tu znów spotykamy się z problemem, jak tę sprzedaż wyodrębnić. Do tego celu potrzebujemy narzędzie do badania czy landing page, które będą sprzedawać tylko przy tym konkretnym wideo i zarazem mierzyć jego efektywność.

 

Czy można rozwinąć swój biznes stawiając wyłącznie na wideo? A jeśli tak, w jaki sposób to robić?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie posłużę się przykładem Dollar Shave Club, firmy, która zaczęła od niczego, a dzięki jednemu wideo została rozpoznawalna na całym świecie. To doskonały przykład na to, jak za pomocą wideo, mały może dużo.

Dzięki jednemu wideo opublikowanemu w marcu 2012 roku firma osiągnęła wartość 12 000 zamówień. Dzięki social mediom i otwartości internetu przestaliśmy toczyć walkę Dawida z Goliatem w marketingu i teraz, tak naprawdę, wszyscy stali się równi. Zdarza się tak, że małe firmy czy brandy mają więcej możliwości, ponieważ nie muszą zwracać uwagi na poprawność polityczną, za to mogą być bardziej otwarci i „po bandzie”. Jeśli wiemy w jaki sposób trafić do serc widzów, czasem nawet nie potrzebujemy do tego agencji. Wystarczy zacząć komunikację własnej marki i mieć świadomość celu jaki się chce osiągnąć. Przecież niczego innego nie robią ludzie na Kickstarterze – po prostu mają pomysł. To, czy zbiorą pieniądze czy nie, w dużej mierze zależy właśnie od wideo i tego, czy ten pomysł zostanie dobrze "sprzedany", a zarazem trafi do serc odbiorców. Dobry przekaz filmowy jest w stanie uzbierać 20 milionów dolarów w dwa miesiące.

 

::

Przeczytaj drugą część wywiadu

::

ZAPISZ SIĘ NA SZKOLENIE Z VIDEO CONTENT MARKEITNGU 

Dowiedz się więcej o cyklu szkoleń z content marketingu

::

Zdjęcie: Fotolia.com - Autor: gustavofrazao 

Zobacz inne polecane artykuły

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Brief.pl / Inspiracje

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016
Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Wzruszają, bawią i wprowadzają nas w świąteczną atmosferę. Marki, przygotowując swoje przedświąteczne kampanie, prześcigają się w pomysłach na oryginalne, ale utrzymane w grudniowym klimacie kampanie. Postanowiliśmy sprawdzić, które z nich w tym roku najlepiej poradziły sobie z tym zadaniem.

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Magazyn / Ludzie

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego
Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Zgodnie z najnowszym raportem „Mobile Economy 2015”, stworzonym przez organizację GSMA, pod koniec 2014 r. ponad 3,6 mld ludzi na świecie miało wykupioną minimum jedną subskrypcję mobilną. To oznacza, że więcej niż połowa populacji ziemskiej właściwie w każdej chwili, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje, i bez żadnego wysiłku może skontaktować się z drugą osobą. Wykonując telefon czy wysyłając wiadomość tekstową za pomocą urządzenia mobilnego, rzadko kiedy zastanawiamy się jednak nad tym, kto sprawił, że czynności te są dziś nie tylko możliwe, ale również tak powszechne, że tracą na swojej wyjątkowości. Martin Cooper, wynalazca telefonu komórkowego, jest dla wielu kolejnym „wielkim nieznanym”.