Pracodawco, wybierz mnie!

Pracodawco, wybierz mnie!

Magazyn / Wiedza

To kwestia dużej konkurencji na rynku pracy i niedokładnej selekcji kandydatów sprowadzającej się do loterii – kolejny wysłany życiorys bez odpowiedzi można tłumaczyć sobie na wiele sposobów. Może jednak zamiast ocierać łzy, warto spróbować zrobić coś więcej i dać się zauważyć, w pozytywnym tego słowa znaczeniu?

-

Powstało już wiele poradników dotyczących tworzenia dokumentów aplikacyjnych. Mimo tego, wciąż wiele osób zapomina o takich szczegółach, jak odwrócona chronologia w przypadku doświadczenia zawodowego czy konieczność załączenia do dokumentu klauzuli o przetwarzaniu danych osobowych… Jakie jeszcze grzechy mamy na sumieniu?

Miszmasz

Częstym błędem popełnianym podczas tworzenia dokumentów aplikacyjnych jest pisanie ich w myśl zasady – „Jeśli sami się nie pochwalimy, to nikt za nas tego nie zrobi”. Oczywiście nadmierna skromność nie jest wskazana, jednak pisanie elaboratów na swoją własną cześć prędzej odstraszy, niż przekona do nas potencjalnego pracodawcę. Dobrym sposobem na trafny wybór informacji, które powinny się znaleźć w naszym CV, jest sprawdzenie informacji na temat firmy, do której aplikujemy.

Potraktowanie ogłoszenia jako briefu i rozpoznanie gruntu, na który wchodzimy, jest zdaniem Izabeli Surmacz z Talent Acqusition pierwszym krokiem do sukcesu. Czterostronicowy dokument opisujący ścieżkę kariery kandydata, począwszy od pierwszej pracy na stanowisku barmana w nocnym klubie, a skończywszy na posadzie szefa public relations w dużym przedsiębiorstwie, może umknąć uwadze osoby prowadzącej rekrutację ze względu na brak czytelności.

Oczywiście długa i bogata lista pełnionych dotychczas funkcji dotyczy w dużej mierze osób aspirujących na stanowiska wysokiego szczebla. – W przypadku CV menedżerskiego ważne jest akcentowanie kompetencji niezbędnych do późniejszego, skutecznego działania, kiedy to najważniejszą rolę odgrywają umiejętności zarządzania tzw. kapitałem ludzkim – zauważa Artur Florczak, prowadzący Human Garden. Dodaje, że w przypadku osób będących na początku swojej ścieżki kariery najważniejsze jest, aby postawić na twarde kompetencje, jak chociażby znajomość języków. Mówiąc o stażu, warto też zwrócić uwagę na znaczenie uzasadnienia wyboru konkretnej firmy czy organizacji, której zdecydowaliśmy się poświęcić czas i energię.

Reasumując, zarówno rodzaj podejmowanej pracy , jak i prestiż stanowiska, o jakie się ubiegamy, powinny być kluczem do selekcji informacji zamieszczonych w dokumentach aplikacyjnych.

Kandydaci bez twarzy

Czy wygląd osoby aplikującej nie ma znaczenia? W idealnym świecie prawdopodobnie tak, jednak w tym „nieidealnym” warto odłożyć złudzenia na bok i nie obrażać się z góry na potencjalnego pracodawcę, który uprzejmie prosi o załączenie do życiorysu zdjęcia. Oczywiście poza takimi zawodami, jak hostessa czy modelka, nikogo nie powinna interesować idealna symetria naszej twarzy czy kolor włosów, warto spojrzeć na rzecz z nieco innej strony…

Większość z nas jest wzrokowcami – przerzucając stertę podobnych papierów, wyłapiemy zatem jedynie to, co się wyróżnia. Nadając naszemu życiorysowi „twarz”, zwiększamy w prosty sposób swoje szanse na bycie zapamiętanym. Chcąc nie chcąc, zdjęcie pozwala prowadzącemu rekrutację lepiej nas poznać i połączyć napisane słowa z prawdziwą, fizyczną postacią.

Zdaniem Florczaka, osoba odpowiedzialna za rekrutację chce nas sobie wyobrazić, mając często bardzo mało czasu na analizę życiorysu – być może zatem warto zainwestować w klasyczne, proste zdjęcie wykonane przez profesjonalistę, bowiem to, jaką fotografię dołączymy, również jest bardzo istotne.

O ile nikt nie wymaga zdjęcia pod krawatem, w odświętnym garniturze, to wycięcie swojej twarzy z grupowego zdjęcia zrobionego podczas ogniska dwa lata temu, też nie będzie najlepszym pomysłem. Dajmy się poznać, ale z przełamywaniem lodów poczekajmy do służbowej integracji.

Zgrupowanie ludzi z pasją

O tym, że zamieszczanie w rubryczce „hobby” kina, muzyki, książek i psychologii jest passe, wiemy nie od dziś. Kto chciałaby pracownika z tak pospolitymi upodobaniami? Z chęci wybicia się z grupy rodzą się niesamowite pomysły na określenie obszaru zainteresowań. Można kwiecistym językiem opisać trywialne czynności lub wybrać wąską dziedzinę nauki, o której przeciętni ludzie nie mają pojęcia i zapewnić osobę rekrutującą, że to właśnie ona zajmuje nasze myśli po godzinach pracy.

Wszystkie chwyty dozwolone do momentu, w którym nie zostaniemy przyłapani na „niewinnym kłamstewku”. Czy jest zatem sens ubarwiać przeciętne życie i świecić oczami podczas rozmowy kwalifikacyjnej? Czy ta część naszego życiorysu jest faktycznie na tyle istotna, by mogła zaważyć na decyzji pracodawcy? Kluczem wydaje się być autentyczność.

– W różnych poradnikach osoby starające się o pracę mogą przeczytać, że „rekruter” będzie przypisywał po zainteresowaniach określone cechy osobowości. Być może niektórzy „amatorzy” rekrutacji będą tak robić, jednak geneza naszych zainteresowań może być bardzo złożona - mówi Florczak. I dodaje, że jednostronne wnioskowanie na podstawie hobby jest obciążone dużym błędem, a jego wartość predykcyjna znikoma i nie ma przełożenia na późniejszą pracę.

To, co ma wartość, to sam fakt posiadania prawdziwych zainteresowań. Dla profesjonalisty nie powinno mieć znaczenia, co zostanie wpisane do życiorysu przez osobę ubiegającą się o stanowisko. Ważne jest podanie prawdziwego hobby.

Kreatywność kontrolowana

– Jeśli zdecydujemy się na oryginalną kreację swojego CV, upewnijmy się, że to nie rozprasza i nie odciąga uwagi czytającego od meritum, jakim są nasze doświadczenia, kompetencje i wykształcenie – radzi Surmacz. Oczywiście wszystko należy robić z umiarem i mając na uwadze charakter stanowiska, o jakie się ubiegamy. Warto jednak zatroszczyć się o naszą przepustkę do wymarzonej pracy i włożyć w jej stworzenie chociaż odrobinę wysiłku i kreatywności.

I choć wysłanie życiorysu z adresu mailowego w „zabawnej” domenie czy zawierającego nick z czasów szkoły podstawowej nie jest najlepszym pomysłem, to już nadanie dokumentowi ciekawej formy graficznej można mieć zaskakująco dobre efekty. Internet pełen jest kreatorów dokumentów aplikacyjnych, zarówno darmowych, jak i płatnych. Dzięki nim nawet najbardziej oporni w dziedzinie projektowania mają możliwość uwolnienia swojej artystycznej duszy.

© stokkete - Zobacz portfolio

Zobacz inne polecane artykuły

Efektywność sponsoringu TV na przykładzie e-commerce. Wywiad z Jackiem Szymczykiem, Discovery

Brief.pl / Aktualności

Efektywność sponsoringu TV na przykładzie e-commerce. Wywiad z Jackiem Szymczykiem, Discovery
Efektywność sponsoringu TV na przykładzie e-commerce. Wywiad z Jackiem Szymczykiem, Discovery

W jaki sposób sponsoring telewizyjny przekłada się na sprzedaż e-commerce? Czy pogłoski o śmierci telewizji są przesadzone? O tych i innych aspektach telewizji XXI wieku podczas tegorocznej konferencji tvday rozmawialiśmy z Jackiem Szymczykiem, ad sales director Discovery w Polsce.

5 wskazówek, jak nadać newsletterom wiosenny powiew świeżości

Brief.pl / Aktualności

5 wskazówek, jak nadać newsletterom wiosenny powiew świeżości
5 wskazówek, jak nadać newsletterom wiosenny powiew świeżości

Długie, mroźne miesiące zimy dają się nam we znaki, rozbudzając tym samym pragnienie zmiany, zieleni i kolorów. Tak też powinny wyglądać newslettery – świeżo i słonecznie. Marketerzy, jako ci, którzy zawsze podążają nie tylko za panującymi w branży trendami, ale także za potrzebami odbiorców, powinni włączyć do komunikacji te elementy, których odbiorcy w tym okresie szczególnie łakną.