wp - grudzien 2016

Ev Williams. Zbawca świata?

Ev Williams. Zbawca świata?

Magazyn / Ludzie

Blogi od dobrych kilku lat rosną w siłę. Pewnie znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że blogerzy są już bardziej opiniotwórczy niż tradycyjne media, albo jakiekolwiek redakcje, w tym internetowe. Polska blogosfera w 2014 roku się cały czas profesjonalizowała i organizowała wokół różnych instytucji. W tym samym czasie twórca blogów także nie próżnował.

-

Jest takie szczególne miejsce w internecie, w którym publikuje się zazwyczaj długie, dobrze napisane i przemyślane teksty. Miejsce to na dodatek wygląda po prostu pięknie. A nazywa się Medium i na tej właśnie platformie powstał tekst, którego fragment można przeczytać poniżej:

Zaczynaliśmy nasze przedsięwzięcie dzieląc przeświadczenie, że największe zwroty z inwestycji przyniosą startupy tworzące skalowalne rozwiązania dla największych wyzwań tego świata. Dla kontrastu, odkryliśmy, że większość tradycyjnych inwestorów ma przeciwny punkt widzenia: „czynienie dobra”, ich zdaniem, negatywnie wpływa na wyniki finansowe i zwrot z inwestycji. Dlatego też, postanowiliśmy, że założymy własny fundusz.

Autorem tych słów jest Evan „Ev” Williams - przedsiębiorca, który kilkanaście tygodni temu został też inwestorem. Funduszy inwestycyjnych w Dolinie Krzemowej jest bez liku, każdy z nich chce się jakość wyróżnić, każdy ma jakąś filozofię, każdy chce zarabiać pieniądze na swój sposób. Jednak Obvious Ventures Williamsa i jego wspólników dość wyraźnie odstaje od całej inwestorskiej magmy. Zresztą trudno się temu dziwić, bo i jego współtwórca, który został już wyżej wymieniony to przeciętnych przedsiębiorców z Doliny nie należy.

Człowiek, który wymyślił blogi

Co napędza Eva Willimasa? Opowieści. Lecz nie wszystkie opowieści, tylko te, które mają odpowiedni grawitas. Pięknie wyłuszczył to, choć nie wprost, w innym wpisie na Medium. dotyczył on szukania dróg ucieczki z prowincjonalnego rancza w Nebrasce, w którym się wychowywał.
Dzięki książkom mogłem wykorzystać doświadczenie mądrych ludzi, których nigdy nie miałem szansy poznać - tylko dlatego, że w swej hojności poświęcili swój czas, żeby spisać to, co mieli do przekazania. Kiedy sobie to uświadomiłem, zacząłem się zastanawiać dlaczego ludzie nie czytają książek nonstop - napisał Williams.

Zapewne z tej refleksji wziął się Blogger - pierwsza na świecie platforma blogowa. To Ev Williams wymyślił tę nazwę i rozpropagował ją do tego stopnia, że na stałe wrosła w naszą rzeczywistość i nie kojarzy się z jedną platformą, która dziś należy do Google. To właśnie ten człowiek jest odpowiedzialny za to, że od ponad dekady możemy mówić o czymś takim jak blogosfera, śledzić ją i patrzeć jak się rozwija.

Williams chce szerzyć wiedzę, żeby świat stał się lepszy. Tylko tyle i aż tyle. Dlatego też, co jakiś czas angażuje się w projekt, który ma demokratyzować media i sprawiać, żeby informacje i inspiracje rozchodziły się po sieci jak najszerzej.

Człowiek, który chciał robić podcasty, a sfinansował powstanie Twittera

Jest co najmniej jedna rzecz, która łączy bohatera tego tekstu z bohaterem artykułu z cyklu „Od zera do miliardera” z zeszłego miesiąca, czyli Stewartem Butterfieldem. Otóż obaj żałują, że sprzedali swoje pierwsze startupy, które odniosły sukces technologicznym gigantom. W wypadku twórcy Flickra i Slacka rozczarowanie przyszło ze strony Yahoo, a w wypadku Williamsa ze strony Google.

Gigant z Mountain View, wtedy jeszcze nie będący takim gigantem jak dziś, w 2003 roku kupił Bloggera. Williams dołączył do ekipy Google, ale długo nie zagrzał tam miejsca. Już po roku odszedł szukać nowych wyzwań. Jednym z nich, które zdecydował się realizować było Odeo, czyli platforma dla podcastów. Kolejny startup starający się demokratyzować media, tym razem radiowe. Tym razem jednak, projekt spalił na panewce, ponieważ zanim dobrze wystartował został zabity przez Apple, który pokazał własną platformę dla podcastów.

Coś jednak po Odeo zostało, a nazywa się Twitter. Ekipa pracująca nad podcastami przy okazji wymyśliła system do szybkiej komunikacji za pomocą telefonów komórkowych. Początkowo miał być bardzo prywatny i służyć do kontaktowania się ze znajomymi, lecz z czasem Ev odcisnął na nim swoje piętno i Twitter stał się globalnym serwisem i ulubionym miejscem w internecie polityków i dziennikarzy, ale także młodzieży.

Choć dziś na co dzień Williams nie zajmuje się już działaniami Twittera to zasiada w jego radzie nadzorczej, i wciąż pozostaje jego współtwórcą, więc od czasu do czasu wypowiada się na temat tego, co dzieję się z „ćwierkaczem” lub w nim. A zainteresowanie mediów wzbudziło ostatnio to, że „okazało” się, że ludzie wolą oglądać ładne obrazki niż czytać, nawet jeśli to, co czytamy ogranicza się do 140 znaków. Dowód? Instagram ma więcej aktywnych użytkowników miesięcznie niż Twitter.

Jeśli pomyśli się o tym jakie wpływ na świat ma Twitter, a jaki ma Instagram to okazuje się, że wpływ Twittera jest dość znaczący. To jak porównywać jabłka i pomarańcze, co najmniej. Twitter jest tym, czym chcieliśmy, żeby był. To sieć informacyjna aktualizowana na żywo, która jest odzwierciedleniem i czasami nawet napędem najważniejszych wydarzeń na świecie. Ważne informacje pojawiają się po raz pierwszy właśnie na Twitterze, a światowi przywódcy dyskutują tutaj między sobą. Skoro to się dzieje, to mam w dupie to, że na Instagramie jest więcej ludzi, którzy oglądają ładne obrazki - powiedział Williams magazynowi „Fortune”.

To świetnie pokazuje myślenie Eva o naturze mediów, które owocuje w projekcie stworzonym przez niego po tym, jak z hukiem wyleciał z Twittera, czyli Medium.

Człowiek, który wyleciał z Twittera, ale wyszło mu to na dobre

Z zarządzaniem firmami, które zdecydowały się na pozyskanie finansowania od inwestorów jest tak, że czasami ich założyciele są zmuszani do tego, żeby usunąć się w cień. Tak było i Evem. Po wielu turbulencjach inwestorzy wespół z jednym ze współzałożycieli Twittera dokonali przewrotu pałacowego i wysadzili Williamsa z siodła.

Kiedy Ev nie musiał już zajmować się twitterową codziennością postanowił wrócić do pomysłu sprzed lat, czyli reaktywował Obvious Corp. Znów chciał czynić przede wszystkim dobro i szukał sposobów jak czynić je najskuteczniej. Jednym z nich okazało się założenie kolejnej platformy blogowej, ale platformy wyjątkowej, czyli Medium.

To wyjątkowe miejsce w sieci, ponieważ z miejsca zostało tak zaprojektowane. Ma być piękne. Każda historia może być tu pokazana w sposób, który pozwala skupić całą uwagę na jej treści i sensie. Zdjęcia czy filmy są ważne, ale to dodatki. Przede wszystkim liczy się słowo. Tak się też składa, że na Medium można uświadczyć raczej głębsze analizy niż „blognotki” do jakich blogosfera zdążyła nas przyzwyczaić. To wartościowe treści pasujące raczej do papierowych magazynów niż gazet czy portali. To kopalnia inspiracji i wiedzy.

Ale czym tak właściwie teraz zajmuje się człowiek, który wymyślił blogi i walnie przyczynił się do powstania Twittera? Sam opisał to tak: buduje systemy, które pomagają ludziom pracować wspólnie, żeby świat stał się lepszym miejscem. Po prostu. Jeśli miałbym obstawiać kto zbawi świat to Ev Williams znalazłby się na szczycie mojej listy potencjalnych pretendentów, którzy faktycznie będą w stanie tego dokonać.

::

Materiał ukazał się w styczniowym numerze magazynu "Brief".

fot. Christopher Michel/Flickr/CC BY 2.0

Zobacz inne polecane artykuły

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Brief.pl / Inspiracje

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016
Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Wzruszają, bawią i wprowadzają nas w świąteczną atmosferę. Marki, przygotowując swoje przedświąteczne kampanie, prześcigają się w pomysłach na oryginalne, ale utrzymane w grudniowym klimacie kampanie. Postanowiliśmy sprawdzić, które z nich w tym roku najlepiej poradziły sobie z tym zadaniem.

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Magazyn / Ludzie

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego
Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Zgodnie z najnowszym raportem „Mobile Economy 2015”, stworzonym przez organizację GSMA, pod koniec 2014 r. ponad 3,6 mld ludzi na świecie miało wykupioną minimum jedną subskrypcję mobilną. To oznacza, że więcej niż połowa populacji ziemskiej właściwie w każdej chwili, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje, i bez żadnego wysiłku może skontaktować się z drugą osobą. Wykonując telefon czy wysyłając wiadomość tekstową za pomocą urządzenia mobilnego, rzadko kiedy zastanawiamy się jednak nad tym, kto sprawił, że czynności te są dziś nie tylko możliwe, ale również tak powszechne, że tracą na swojej wyjątkowości. Martin Cooper, wynalazca telefonu komórkowego, jest dla wielu kolejnym „wielkim nieznanym”.