Seks się (nie) zawsze sprzedaje

Seks się (nie) zawsze sprzedaje

Brief.pl / Inspiracje

Zaczęło się lato, coś wisi w powietrzu. Jak co roku, jest to seks. Kiedy dwa tygodnie temu zobaczyłem okładkę „Newsweeka” z nagą parą i krzyczącym tytułem: „Seks obsesje Polaków” pomyślałem: Nie złapiecie mnie na to. W tekście na pewno jest trochę ciekawostek i obowiązkowo wyniki badań, ale mechanizm obronny okazał się wystarczająco silny, aby się nie skusić.

-

Sztafety seksualne tygodników opinii już przerabialiśmy. Ponad dekadę temu „Newsweek” i „Wprost” współzawodniczyły w epatowaniu seksem na coverach. Nie pracowałem nigdy w prasie, ale mogę sobie wyobrazić jak to wyglądało: redaktor prowadzący przychodził prawie co tydzień do działu life stylowego i pytał z niepokojem głosie: „Chcecie mi powiedzieć, że w tym tygodniu nie macie żadnych nowych badań na temat seksu?!”

Jak opowiadał mi znajomy dziennikarz, na krótką metę „dokarmianie” czytelnika seksem przynosiło efekty – pojedynczy numer z golizną jako opakowaniem sprzedawał się w nakładzie nawet o 30-40 tys. egzemplarzy lepiej niż wynosiła średnia sprzedaży pisma. Ale po jakimś czasie czytelnik uodpornił się na te zabiegi, nie przymierzając jak szczur, któremu podaje się trutkę.

„Seks sells”, stara reklamowa maksyma traktowana jest przez dziennikarzy i marketerów jako 11 przykazanie. Kontekst seksualny jest najczęściej wykorzystywany do sprzedaży produktów kupowanych pod chwilą impulsu. Ociekających seksem reklam przybyło najwyraźniej w markach alkoholu, rozrywki i produktów beauty.

Jak Polska długa i szeroka wiszą różne reklamy, które mogą zniechęcić i do seksu i do kupowania. Pewien outlet promował się hasłem „Ceny spadają na maxa” co zostało zilustrowane opadającymi majtkami na kobiecych łydkach. Ciągarnia stali zachęca hasłem „ciągniemy dokładnie” (na zdjęciu dwie panie w mini), sklep elektroniczny oferujący prezenty dla stałych klientów przyciąga wypiętą pupą i hasłem „Od września dajemy za darmo”. Te reklamy powstały w małych studiach na zlecenie właścicieli tych firm i mówią one wyłącznie o klasie zamawiających, dlatego tego wątku nie ma co – za przeproszeniem – ciągnąć.

Problem w tym, że nie tylko reklamy ewidentnie obleśne, ale w ogóle seks w większości wypadków działa deprymująco na klientów.

Po pierwsze dlatego, że większość z nich to kobiety, a te mają po prostu dosyć używania ich samych jako obiektu samczego apetytu. Jak potrafi uderzyć zorganizowana grupa kobieca przekonała się pewna firma w Polsce, która ruszyła pod koniec kwietnia z kampanią „Nie miałaś tego w ustach”. W 13 miastach zawisły billboardy z owym hasłem i zdjęciem wymalowanych ust. Kiedy twórcy kampanii założyli profil na Facebooku, szybko wypełnił się on wściekłymi komentarzami internautek.

W grudniu zeszłego roku opublikowano badania uczonych z Uniwersytetu w Minnesocie z których wynika, że kobiety nie chcą seksu w reklamach zwykłych produktów. Podobają się im za to reklamy towarów luksusowych, gdzie pokazuje się wyrafinowaną seksualność. Nie ma jednak przyzwolenia na seks zawsze i wszędzie, a tak się wielu wydaje.

Po drugie: Ludzie pamiętają o seksie, ale o marce produktu już zapominają. Dowiodły tego wielokrotnie różne badania neuromarketingowe, kiedy monitorowano silne reakcje mózgu badanych podczas wyświetlania „chutliwych” reklam. Za oceanem firma Media Analyzer Center przetestowała 400 osób, którym podetknięto „seksowne” reklamy – tylko niespełna 10 proc. mężczyzn i niecałe11 proc. kobiet było w stanie zapamiętać markę jaką pokazywano w reklamach o treści seksualnej. Dla porównania, w reklamach pozbawionych podtekstów erotycznych 20 proc. mężczyzn i ponad 22 proc. kobiet poprawnie wskazywało reklamowany brand.

Drogie Panie, zróbcie eksperyment: zwróćcie uwagę swojego mężczyzny na billboard z modelką w rajstopach, a potem spytajcie o reklamowaną firmę.

Po trzecie: ludzie podejrzewają, że golizną producent zakrywa jakieś braki. No właśnie: jak pokolenie naszych dziadków i rodziców mówiło na kogoś bez pieniędzy i perspektyw na nie? Czy nie aby „gołodupiec”?

Seks jest dobry w reklamie, ale wtedy kiedy się sprzedaje produkty związane z seksem – i tu też trzeba zachować umiar. To nowa maksyma jaką powinni sobie przyswoić ludzie od reklamy. Poza tym jest różnica od seksu w reklamie od reklamy, która jest sexy.

::

Autorem tekstu jest Jarosław Nowak, dyrektor zarządzający internetowym domem mediowym Mr Target.

Zobacz inne polecane artykuły

Ruszyły zgłoszenia do 7. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie

Brief.pl / Aktualności

Ruszyły zgłoszenia do 7. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie
Ruszyły zgłoszenia do 7. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie

7 lat, blisko 300 firm i ponad 400 laureatów. Ranking 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie to najstarsza, bo trwająca już 7. rok inicjatywa, która pomaga budować i promować segment innowacyjnego oraz kreatywnego biznesu w Polsce. Jej celem jest porządkowanie rynku oraz otwieranie przed przedsiębiorcami możliwości networkingowych i biznesowych. W tym roku, przy okazji 7. urodzin, ranking doczekał się kilku zmian...

Już ponad 3000 osób pobrało aplikację Quertes. Łączy ich miłość do domowego jedzenia

Brief.pl / Aktualności

Już ponad 3000 osób pobrało aplikację Quertes. Łączy ich miłość do domowego jedzenia
Już ponad 3000 osób pobrało aplikację Quertes. Łączy ich miłość do domowego jedzenia

Na czym polega aplikacja Quertes? To zupełnie nowe spojrzenie na dzielenie się. Przypadki AirBnB czy Ubera pokazują, że ekonomia współdzielenia staje się coraz bardziej popularna. Odchodzimy od sztywnych reguł, a ludzie chcą wykorzystywać i monetyzować swoje umiejętności. Na tej zasadzie powstała aplikacja Quertes, miejsce które łączy ludzi gotujących prywatnie tymi, którzy chcą przełamać rutynę i zjeść coś nowego, pysznego i domowego. Pobierając darmową aplikację ludzie gotujący prywatnie w domach mogą sprzedać to, co przygotują, a Foodies mają możliwość kupienia domowego jedzenia.

Czym jest marketing afiliacyjny i dlaczego warto go poznać?

Magazyn / Aktualności

Czym jest marketing afiliacyjny i dlaczego warto go poznać?
Czym jest marketing afiliacyjny i dlaczego warto go poznać?

Marketing afiliacyjny, jako rodzaj działań marketingowych online, powinna znać każda duża i średnia firma, prowadząca aktywną sprzedaż w sieci. Stwarza on optymalne warunki do promocji produktów i usług, zapewniając jednocześnie dodatkowe korzyści, wynikające ze współpracy z siecią afiliacyjną. Choć zainteresowanie nim stale wzrasta, wciąż nie wszyscy mają świadomość istnienia tego rozwiązania i nie dla wszystkich jest ono zrozumiałe. Czym zatem jest afiliacja i kto powinien z niej skorzystać?