wp - grudzien 2016

Symboli nie zniszczą!

Symboli nie zniszczą!

Brief.pl / Inspiracje

Na Święto Niepodległości czekałem jak co roku w nadziei i obawie. Marszom z okazji 11 Listopada od lat towarzyszy zasłużona ambiwalencja.

-

Z jednej strony widzę miasto czerwone od: emocji, krwi, rac;
Z drugiej niebieskie od: nadziei, szlachetności i policyjnych świateł.

Widzę ludzi rumieniących się ze: złości, wstydu, gorączki;
Jednocześnie czuję: obojętność, nonszalancję i chłód.

11 Listopada znów wszystko miga, naprzemiennie zadając rany niegdyś upragnionej wolności, ryjąc blizny w naszej psychice. Bo co to za wolność, w której boimy się wziąć udział w marszu, by wyrazić jej cześć? Co to za szacunek, jeżeli lękamy się, by go okazać?

Czym ta wolność jest, jeżeli płoną symbole, a razem z nimi nadzieja?

W najbardziej pokojowym dniu nad głowami odważnych nie fruwają serpentyny, a latają butelki i kostka brukowa. Słychać przerażający huk jak na wojnie, jednak w powietrzu unosi się bezradność służb. Anonimowi, głodni wrażeń chuligani mocują się z młodymi drzewami, ale ich zabawa w tornado jest równie skutecznie destrukcyjna, co niebezpieczna dla przypadkowych entuzjastów państwowego folkloru.
Zamaskowani terroryści zostawiają ślady w naszych sercach, a my nic nie możemy zrobić - siedzimy W TYM WOLNYM KRAJU we własnych domach jak w bunkrach, wyizolowani z pola walki. I nikt temu się nie dziwi. Wpatrujemy się w szklany ekran z żalem mówiąc "znowu..."

Tęcza to przykład przeklęty idiosynkrazją symboli. Dla jednych to tylko homoseksualny manifest ("Tęcza Równości"); dla innych symbol profanacji wartości rodziny, materializujący się w homofobii. Co autor miał na mysli? Who cares?
Ale nie chodzi o mniejszości! Nie dajmy się zwariować, przecież w tym mieście są także Parady Równości i nie ma takich zniszczeń. Tu chodzi o coś innego - o prostą demonstrację faktu, iż tak naprawdę wcale nie jesteśmy wolni. Od lat grupa zamaskowanych bojówek przewraca pierwszą kostkę domina. I cóż za ironia - z dymem idzie tęcza i to nomen omen - na Pl. Zbawiciela. I chyba tylko dzięki jego nazwie swojego umiejscowienia jest ona jak feniks...

Ale dziś jest też tym, czego zniszczyć się nie da - SYMBOLEM.
Bynajmniej nie tylko homoseksualistów, choć to oni najsilniej się z nią identyfikują. Dziś jest symbolem wszystkich, którzy będą ją rekonstruować aż do skutku.  Jak kiedyś to miasto z popiołów. Bo taka jest Warszawa i na tym paradoksalnie polega jej siła. Mogą ją niszczyć, a ona i tak powstanie.

Mogą do znudzenia niszczyć tęczę na pl. Zbawiciela. Ona jest tylko i aż sztuką. Ale przyjdzie taki moment, że światło się załamie realnie tuż po wielkiej burzy i wtedy oni - oprawcy - załamią ręce z bezsilności. A słońce oślepi ich oczy. Może to będzie światełko w tunelu - nadzieja - że coś do nich dotrze.

::
Autorem felietonu jest Mikołaj Nowak. Zawodowo związany ze społecznościami w Polsce od początku ich istnienia. Pracę zaczynał w Grono.net - pierwszym polskim serwisie społecznościowym, następnie współtworzył i koordynował komunikację via projekty specjalne w BR Onet dla najbardziej wymagających Klientów. Aktualnie związany z "Faktami" TVN, gdzie odpowiada za strategię komunikacji marki via Internet współtworząc unikatowy pomost między Newsroomem, a Mediami Społecznościowymi.

Zobacz inne polecane artykuły

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Brief.pl / Inspiracje

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016
Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Wzruszają, bawią i wprowadzają nas w świąteczną atmosferę. Marki, przygotowując swoje przedświąteczne kampanie, prześcigają się w pomysłach na oryginalne, ale utrzymane w grudniowym klimacie kampanie. Postanowiliśmy sprawdzić, które z nich w tym roku najlepiej poradziły sobie z tym zadaniem.

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Magazyn / Ludzie

Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego
Wielcy nieznani: Martin Cooper, twórca telefonu komórkowego

Zgodnie z najnowszym raportem „Mobile Economy 2015”, stworzonym przez organizację GSMA, pod koniec 2014 r. ponad 3,6 mld ludzi na świecie miało wykupioną minimum jedną subskrypcję mobilną. To oznacza, że więcej niż połowa populacji ziemskiej właściwie w każdej chwili, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje, i bez żadnego wysiłku może skontaktować się z drugą osobą. Wykonując telefon czy wysyłając wiadomość tekstową za pomocą urządzenia mobilnego, rzadko kiedy zastanawiamy się jednak nad tym, kto sprawił, że czynności te są dziś nie tylko możliwe, ale również tak powszechne, że tracą na swojej wyjątkowości. Martin Cooper, wynalazca telefonu komórkowego, jest dla wielu kolejnym „wielkim nieznanym”.