wp - grudzien 2016

Apocalypse F

Apocalypse F

Brief.pl / Inspiracje

Minęło jedenaście dni. Jedenaście długich dni od momentu, w którym przestał działać Facebook…

-

Dzień zero - poniedziałek

Zaczęło się niewinnie. W okolicach godziny 14.00 nastąpiły przejściowe problemy z serwisem. Przez kilka minut użytkownicy nie mogli polubić ani skomentować treści na Facebooku. Niektórzy utracili nawet możliwość zamieszczania postów. Internauci przyjęli to z przymrużeniem oka, robiąc sobie żarty z, wydawałoby się, chwilowych problemów technicznych. Statusy jak ten poniższy zalały strumienie wiadomości zaledwie w ciągu kilku minut.

Na początku wyglądało to komicznie - statusy bez polubień i komentarzy. Dopiero po chwili zaczęły pojawiać się pierwsze łapki w górę. Niektóre z fan page’y dużych marek również “podłapały” temat i wykorzystały nadarzającą się okazję do zaangażowania fanów.

 

W sumie nic nowego. Co pewien czas, najczęściej podczas wprowadzania różnych zmian, serwis notował przejściowe problemy w sprawnym działaniu. Problemy dotykały użytkowników w różnym stopniu. A to dlatego, że cały Facebook mieści się na kilkudzisięciu tysiącach serwerów. Każda zmiana jest wprowadzana po kolei, niczym wirus przeskakuje z jednego serwera na drugi. Pomimo, że z kolegą siedzimy ramię w ramie, to nasze dane są od siebie oddalone o kilka tysięcy serwerów. Dlatego też on może komentować statusy, ja nie. Za 5 minut sytuacja się odwraca, za 10 następnych już obaj możemy dawać upust facebookowemu szaleństwu.

Jak wirus powiadasz?

 

O całym wydarzeniu z 14.00 już nikt nie pamiętał trzy godziny później. Gdy wszyscy wyłączali komputery o 17 i zbierali z pracy się do domu Facebook działał. Ale już godzinę później, gdy włączali laptopy po powrocie do domu, ich oczom pojawił się złowieszczy komunikat “szukana strona nie istnieje”...

Wtedy imperium z Menlo Park zniknęło pozostawiając po sobie puste raki serwerowe. Bez danych, bez dusz nas wszystkich.

Część z nas jeszcze w drodze do domu zaczęła się niepokoić odświeżając bezskutecznie aplikację na swoim telefonie. Niemal każdy z nas pomyślał wtedy „Dobrze się składa – przygotuję sobie spóźniony obiad, spokojnie zjem i wszystko wróci do normy”.

Ale nie wróciło.

Giełda zareagowała nieznacznym spadkiem, tylko nieliczni pozbyli się akcji Facebooka. Należeli do nich laicy, jak się okazało większość z nich nawet nie miała na serwisie swojego konta. O 22.15, czyli 15 minut po zamknięciu sesji giełdowej w Stanach Zjednoczonych biuro prasowe Facebooka wydało oficjalne oświadczenie następującej treści:

 

„Napotkaliśmy przejściowy problem z infrastrukturą serwisu. Obecnie wszyscy jesteśmy zaangażowani w jego rozwiązanie. Powinno to nastąpić wkrótce.”

 

Nad Wisłą wszyscy nadrobili zaległości w popularnych serialach, sprawdzili subskrypcje na YouTube i położyli się spać w przeświadczeniu, że rano wszystko wróci do normy.

 

Dzień pierwszy

Miliony osób z drżeniem rąk chwytało za smartfony po przebudzeniu. Niektórzy podobno nawet nie spali. To był dla nich bardzo smutny poranek. Nagle okazało się, że kilkadziesiąt tysięcy osób na świecie nie ma po co iść do pracy.

 

Tymczasem na Twitterze w czołowej dziesiątce hashtagów aż siedem już było związane z Facebookiem: #facebookdown, #facebookwtf, #iwantfacebookback itp. Ruch w serwisie wzrósł o 9 proc.

 

Czołowe serwisy technologiczne takie jak Techcrunch, Mashable czy The Verge zaczęły prześcigać się w wymyślaniu przyczyn zaistniałego problemu. Jedne teorie mówiły o wirusie, inne o pożarze, który miał rzekomo zniszczyć część serwerów. Były też takie, które sugerowały zamach. Bardziej niepokojący wydawał się fakt, że NIKT nie mógł się skontaktować z kimkolwiek z Facebooka. Nie wspominając już o Marku Zuckerbergu, Sheryl Sandberg czy Davidzie Ebersmanie, niedostępni byli pozostali pracownicy giganta z Menlo Park. Ekipy telewizyjne obserwowały siedzibę serwisu. Od wielu godzin nikt jej nie opuszczał. Z daleka wyglądała na… opuszczoną. Pracownicy wysłali swoim rodzinom lakoniczne wiadomości, że muszą zostać dłużej w pracy.

…  

Wszyscy? Po co?

Wyżej wymienione serwisy internetowe nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie zanotowały tak wzmożonej aktywności odwiedzających.

 

Z 54,2  do 49,7 dolara za akcję w zaledwie 3 minuty od otwarcia sesji giełdowej w USA o 15.30 czasu polskiego. Taki spadek akcji Facebooka nikogo nie zdziwił. Po pierwsze komunikat prasowy wydany umyślnie tuż po zamknięciu sesji dnia poprzedniego. Po drugie niekonkretny, niedający odpowiedzi, co się stało i kiedy się „odstanie”.

Czas działa na niekorzyść imperium Marka Zuckerberga. Na koniec sesji cena akcji jakimś cudem nie spadła poniżej 40 dolarów, chociaż było blisko (40,3 dol.).

Anonymous milczą.

Dzień drugi

Facebook, a raczej jego brak stał się tematem numer jeden we wszystkich światowych mediach. Wypowiadają się setki specjalistów. Od infrastruktury IT, od kryzysów, od biznesu… Pojawiają się pierwsze (dopiero!) rozważania pod tytułem „A co jeśli Facebook nie wróci?”. Liczone są już pierwsze straty dużych, globalnych firm, które zainwestowały na przestrzeni lat duże pieniądze w serwis.

 

Zapytaliśmy o komentarz przedstawiciela Facebooka na Europę środkowo-wschodnią, Marcina Brusia. Odmówił. W telefonie słyszałem smutek w jego głosie…

 

Nagle wszystkie stacje telewizyjne pokazują obraz z Menlo Park. Z siedziby Facebooka zaczęli wychodzić pracownicy. Szli wolno, ze spuszczonymi głowami. Ta scena mogłaby idealnie pasować do serialu „Walking dead” lub do „World War Z”. W tym drugim przypadku wystarczyłoby zmienić tytuł na „Apocalypse F”. Z perspektywy czasu wydaje się to śmieszne, ale widać wyraźnie jak większość z ekip reporterskich przestraszyła się tego widoku. Zareagowali dopiero po chwili. Najszybsza była młoda blondynka z BBC, która jako pierwsza z kamerzystą dopadła pierwszego pracownika akurat w momencie, w którym otwierał drzwi swojego Chevroleta. Zalała go potokiem szybkich pytań. Nieszczęśnik spojrzał w kamerę i cicho, zmęczonym głosem powiedział: „It’s over”.

To koniec

Koniec Facebooka, był początkiem wielkiej kariery dziennikarskiej Mary Kowalsky. Nagrana przez nią fraza była pokazywana z telewizji tysiące razy. Gif z pracownikiem serwisu na wiele lat wbił się w szereg internetowych memów.

#itsover w niecałą godzinę był najbardziej popularnym hashtagiem w USA.

Dalej Facebook nie podał do informacji publicznej przyczyny awarii serwisu.

Na koniec dnia cena z akcję spadła do 17,5 dolara.



Dzień czwarty

Serwisy takie jak Twitter, LinkedIn czy Pinterest notują około 25 procentowy wzrost zaangażowania swoich użytkowników. Nawet na Google Plus widać poruszenie. Powoli odradzają się też serwisy regionalne takie jak Orkut czy nk.pl.

 

Dzień piąty

Rusza kampania promocyjna serwisu Myspace. Justin Timberlake przeznacza na nią w sumie 5 mln dolarów. Internauci reagują na taki ruch oburzeniem, a Justina nazywają sępem, który żeruje na wpadce innych. Ta kampania wchodzi do kanonu marketingowego pod hasłem “Jak zaszkodzić sobie nieprzemyślaną kampanią”.

 

Ruszają nowe serwisy społecznościowe takie jak MySocial.com czy SocialBook.com. Wyglądem i funkcjami przypominają Facebook z drugiej połowy minionej dekady. Są też wolne od reklam, co przyciąga użytkowników. W ciągu pierwszego dnia dorabiają się kilkuset tysięcy kont. Część z nich to konta marek, oczywiście założone nieoficjalnie. Coca-cola na MySocial ma ponad 10 takich kont, podobnie jak Apple i Samsung.

 

Dzień siódmy

Media obiegła informacja, że osoba z bliskiego otoczenia Marka Zuckerberga popełniła samobójstwo w swoim domu. Dalej brak odzewu ze strony osób zarządzających Facebookiem.

MySocial.com notuje milionowego użytkownika. Czyżby rósł następca Facebooka?

Cena akcji spada poniżej 10 dolarów.

 

Dzień dziewiąty

Nareszcie! Oficjalny komunikat Facebooka brzmi następująco:

“Za dwa dni zostanie wydane oficjalne oświadczenie w sprawie przyszłości serwisu Facebook.com. Przepraszamy jednocześnie wszystkich użytkowników serwisu za brak świadczenia naszych usług.”

Oświadczenie wpłynęło na kurs Facebooka na giełdzie. Cena podskoczyła do 11 dolarów i ustabilizowała się.

 

Tymczasem MySocial.com notuje trzy miliony użytkowników i… znika. Oficjalna wersja mówi o niewystarczającej infrastrukturze, która nie udźwignęła szybko rosnącego ruchu. Pojawiają się sugestie, że znalazł się kupiec na tą ilość danych i twórcy serwisu postanowili go zamknąć.

 

Dzień jedenasty

Google na porannej konferencji chwali się wynikami dla G+ i YouTube’a za ostatni miesiąc. Oczywiście są one wyższe niż w poprzednich miesiącach. Nikt nie ma wątpliwości, że ostatnie 10 dni i awaria Facebooka wpłynęły dobrze na wyniki.

Za 5 minut rozpocznie się konferencja Facebooka. Zostało na nią zaproszonych tylko 8 przedstawicieli największych mediów w Stanach Zjednoczonych. Jeden z nich napisał na Twitterze:

 

“Jest z nami @sherylsandberg i @schrep. Gdzie jest Mark Zuckerberg? #facebookdown”

 

 Źródło: techcrunch.com

Jak sądzicie: co zostałoby ogłoszone na konferencji? Jaka jest przyszłość Facebooka?

Jakie inne skutki braku największego serwisu społecznościowego dostrzegacie?

się

Zobacz inne polecane artykuły

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Brief.pl / Inspiracje

Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016
Nie tylko Allegro i H&M. Zobaczcie nasz subiektywny wybór najlepszych reklam na święta 2016

Wzruszają, bawią i wprowadzają nas w świąteczną atmosferę. Marki, przygotowując swoje przedświąteczne kampanie, prześcigają się w pomysłach na oryginalne, ale utrzymane w grudniowym klimacie kampanie. Postanowiliśmy sprawdzić, które z nich w tym roku najlepiej poradziły sobie z tym zadaniem.

Warszawski car sharing dla osób prywatnych

Brief.pl / Aktualności

Warszawski car sharing dla osób prywatnych
Warszawski car sharing dla osób prywatnych

4Mobility, po uruchomieniu usługi car sharingu, czyli auta na minuty dla klientów biznesowych, rozszerza swoją ofertę na użytkowników prywatnych, a tym samym sprawia, że Warszawa dołącza do grona miast z car sharingiem dostępnym dla każdego. Od teraz osoby zainteresowane skorzystaniem z usługi mogą w prosty sposób zarezerwować wybrany pojazd. Samochód można odebrać w jednej z 20 baz na terenie miasta, otwierając go smartfonem.